poniedziałek, 9 kwietnia 2012
Gorączka
"Nie wolno mylić energii z gorączką."
Emil Cioran
No i przypałętała się gorączka. Jestem słaby, jeść dostaję w kroplówce. Skoro gorączka to i ataków więcej. Wczoraj 14... Nie ma co. Zabawa na całego. Dobrze, że przynajmniej zaokrętowali mnie w III klinice pediatrycznej CZMP. Chociaż personel znajomy.
Nadal jestem i daję znać mamie. Pomrukuję. Słabo, ale jednak.
PS.
Nie wiem kto czyta bloga w Kolumbii, ale pozdrawiam z całych sił.
sobota, 7 kwietnia 2012
Tak było w Mielnie
"Ludzka siła wyrasta ze słabości."
Ralph Waldo Emerson
Patrząc na zdjęcie można by pewnie rzec, że spędziłem dwa tygodnie w komfortowych warunkach odpoczywając nad morzem. Nic bardziej mylnego. Dwa tygodnie uczciwych, wyczerpujących ćwiczeń. Dzień ustawiony od rana do wieczoru jak w przedwojennej brygadzie kawalerii. Wszystko jak w zegarku. Na czym polegały ćwiczenia? To specjalne masaże i uciski, ale o tym musiałaby raczej mama coś powiedzieć. Wiem tylko tyle, że po całym dniu wyginania, masowania, napinania byłem bardzo zmęczony ku uciesze rehabilitantek. Ważne jest to, że ćwiczenia zadziałały i zdecydowanie byłem bardziej świadomy. Może ćwiczenia, a może to nadmorski wiatr przegoniły nieco ciemną stronę snu. Efekt był taki, że miałem świadome oczy i ewidentnie uczestniczyłem w codziennym życiu dając znać o sobie. Wyjazd bardzo udany i bardzo efektywny. Mama już zapisała nas na przyszły rok... w tym już nie ma miejsc.
Dzisiaj spędzam z mamą kolejny dzień w szpitalu. Dostaję antybiotyki i walczę z zapaleniem płuc. Żeby tylko mnie to nie osłabiło i nie cofnęło w krainę snu. Szkoda byłoby stracić to co wypracowałem w trakcie turnusu.
A tak wyglądaliśmy po całym wyczerpującym dniu:
piątek, 6 kwietnia 2012
"ale ja jestem tylko prostym człowiekiem, który utracił swój świat i jest w trakcie odnajdywania nowego świata. Jest to bolesna droga i daleko jeszcze do jej końca."
Marlen Haushofer
Tak właśnie otwierałem co rano oczy w trakcie turnusu. I tak otwierałem po powrocie. Mama była radosna i pełna energii. W końcu były widoczne jakieś postępy. Miałem zacząć kolejne ćwiczenia w domu, testować pionizator. Plany niestety się zmieniły. W środę miałem bilans dwulatka i wszystko było w porządku. Mam 85cm i ważę 15,5 kg. W czwartek odwiedziłem pulmonologa i okazało się, że mam podrażnione górne drogi oddechowe. Dzisiaj zameldowałem się w CZMP z zapaleniem płuc. Znowu antybiotyk. Miejmy nadzieję, że nie napsoci zbytnio.
Jakoś tak się dzieje, że w szpitalach ląduję w święta. Może by w związku z tym znieść wszystkie?
czwartek, 5 kwietnia 2012
wtorek, 3 kwietnia 2012
Baffin - krzesełko i pionizator w jednym
"Armata: narzędzie stosowane do poprawiania granic państwowych."
Ambrose Bierce
Baffin: narzędzie stosowane do pionizacji, tych, którzy sami się spionizować nie mogą, czyli kolejne urządzenie do walki z ciemną stroną snu. Dziś do nas przyjechało. Zmyślny fotelik produkowany w Łodzi z elektrycznym sterowaniem. Służy jako krzesełko, a po przypięciu kamizelki i paru innych pasków oraz naciśnięciu dwóch guzików ustawia siedzącego w pozycji pionowej. Dziś po raz pierwszy "stałem sam" i nie było to zbyt męczące. Gdybym umiał mówić pewnie powiedziałbym "Luck, I'm your father..." Zdjęcie poniżej: stoję! to dziwne uczucie dociążać własne stopy. Głowę trzeba też kontrolować. Wszystko jakieś inne.
Fotelik jest dzięki wam. Gdyby nie wasze wsparcie pewnie by go nie było. To kolejny zrealizowany punkt po lampie, wózku i turnusie rehabilitacyjnym. Chapeau bas! Dziękuję!
sobota, 31 marca 2012
Urodziny
"Bo w oczach tkwi siła duszy."
Paulo Coelho
Wczoraj skończyłem dwa lata... razem z ciemną stroną snu. I pewnie mógłbym narzekać, że nie biegam, nie mówię, nie widzę. Tylko po co... to wiem ja i wy też wiecie. Ale skończyłem dwa lata, a to takie pewne jeszcze rok temu nie było. Dwa lata ćwiczeń, rehabilitacji i wysiłku. Dwa lat miłości... I to wszystko nie na darmo.
Właśnie wróciłem z Mielna z pierwszego turnusu rehabilitacyjnego. Tata nie widział mnie dwa tygodnie i nie może się nadziwić.
1. Budzę się - można oddzielić czas snu od czuwania.
2. Mam otwarte oczy - inaczej niż ostatnio. Widać na zdjęciu
3. Spinam się w sobie - wzmacniam plecy i szyję
4. Zacząłem ruszać rękami i palcami
5. Uśmiecham się i robię inne miny
6. Mruczę i daję znać, że jestem
Jestem...jestem...jestem
Turnus opiszę przy najbliższej okazji.
poniedziałek, 26 marca 2012
Mielno - tur-news
"czas biegnie szybciej niż nasze mrzonki!"
Władimir Nabokow
Połowa turnusu minęła i to bardzo pracowicie. Niestety zdjęciami z zajęć nie mogę się pochwalić, ale ćwiczę dzielnie i wytrwale. Tu na ciemną stronę snu nikt nie zwraca uwagi. Wybudzają mnie na wszelkie sposoby ćwicząc moje ciało i zmuszając do wysiłku. Jedynie dzisiaj była chwila wytchnienia i zajęcia zakończyły się po 4 godzinach. Mogliśmy zatem spokojnie udać się z mamą na spacer. Dobrze, że wzdłuż morza jest promenada, po której możemy spacerować. Po samej plaży. mimo przygotowanych zjazdów. spacerować z moim wózkiem raczej się nie da. Konstrukcja zdecydowanie miejska. Ja ćwiczę, wdycham jod, a mój brat w tym czasie poza przygotowywaniem kolejnych utworów akordeonowych i odrabianiem lekcji testuje możliwości miniaturowych pojazdów lotniczych.
Po zajęciach jestem bardzo rozluźniony i bardzo śpiący. Zasypiam w mgnieniu oka...
piątek, 23 marca 2012
Żeby się nikt nie nudził
"Najbardziej zasadniczym rodzajem miłości, który stanowi podstawę wszelkich innych typów miłości, jest miłość braterska."
Erich Fromm
Turnus rehabilitacyjny trwa. Przypuszczam, że choć część z Was chciałaby wiedzieć jak mi idzie. Na razie powiem tylko, że ćwiczę dużo, dzielnie i wytrwale. Romantycznych spacerków po promenadzie nie ma... W związku z brakiem łączności, dziś świat wg Matiego. Ostatnio zgodnie z szkolną tradycją odbył się szkolny popis. Sprawa poważna, bo i sala koncertowa spora i publiczność liczna. Scena, reflektory, rodzice i nauczyciele. Wyjścia nie ma trzeba grać. Pan Paweł - nauczyciel prowadzący instrument - zadecydował, że światło dzienne ujrzy Różowa Pantera Manciniego... i ujrzała. Mati jak zwykle przed występem się denerwował, ale po wyjściu na scenę grał jak zaczarowany, a o to przecież chodzi. Poniżej Mati, akordeon i rzadka okazja obserwowania lewej ręki akordeonisty...
Po powrocie do domu, korzystając z swobody przebywania jedynie z tatą Mat odkrywał uroki pracy archeologa, poszukującego szkieletu dinozaura. Doskonała zabawa! Dwie godziny pukania i stukania. Szkielet wykopany i złożony.
poniedziałek, 19 marca 2012
Mielno - turnus rehabilitacyjny
"Tylko nie trzeba sobie, drogi sąsiedzie, zaprzątać głowy wielkimi planami, niech mi pan wierzy! Ja, na przykład, chciałem przewędrować cały świat. Ale cóż, okazało się, że wypadło inaczej. Widzę stąd tylko bardzo nieznaczny kawałek tego świata. Myślę zresztą, że nie najlepszy jego kawałek, ale, powtarzam, to nie jest takie straszne."
Michaił Bułhakow
Choć tym razem znowu podróżuję. Wszystko dzięki Wam i ubiegłorocznym wpłatom z 1% podatku. Wczoraj dojechaliśmy do Mielna i od rana ciężko pracuję z terapeutami. Mama nie ma czasu odsapnąć. Jestem na dwutygodniowym turnusie rehabilitacyjnym, który już wcześniej planowali rodzice. 150 metrów od plaży, a ja z mamą od 9 do 18 z przerwą na obiad spędziłem w sali ćwiczeń. Dobrze,że chociaż wczoraj po przyjeździe poszliśmy na krótki spacer. Ten turnus to próba uderzenia w krainę snu, intensywna próba obudzenia ciała i umysłu. Wszystko wg metody dr Swietłany Masgutowej. Czy i jak zadziała nie wiem, ale na pewno kilka godzin ćwiczeń dzień po dniu nie powinno pozostać bez echa.
wtorek, 13 marca 2012
Centrum rehabilitacji
"Stan umysłu, w którym człowiek zdolny jest czegoś takiego dokonać, [...] przypomina stan występujący u mistyków religijnych bądź zakochanych; mój codzienny wysiłek nie jest owocem celowego zamiaru czy planu, lecz potrzebą serca."
Albert Einstein
Można zadać pytanie czy to potrzeba mojego serca czy serc rodziców i ludzi zaangażowanych, bo przecież mnie ciężko wyrwać ze snu. Sen sam w sobie złym niczym nie jest, tym trudniejsze wyrywanie się skoro to takie przyjemne. Ciemna strona snu podstępna jest. Śniąc nie zdaję sobie sprawy z tego co umyka. Ale odpowiedź na pytanie czy to moja potrzeba serca czy potrzeba innych nie jest istotna. Ich potrzeby przekładają się na moje. Wybudzany, wracając do świata ludzi obecnych sam zaczynam walczyć.
Co tydzień odwiedzamy Anię w centrum rehabilitacji. 1,5 godzinne zajęcia z uciskaniem, wyginaniem, rozciąganiem. Nic przyjemnego, a Ania uparta jest i trudno ją zniechęcić lub oszukać. Uciec też się nie da. Po takiej dawce jestem rozluźniony i zmęczony. Znowu zapadam w sen, ale sen ten inny jest. Spokojny, prawie zdrowy.
Albert Einstein
Można zadać pytanie czy to potrzeba mojego serca czy serc rodziców i ludzi zaangażowanych, bo przecież mnie ciężko wyrwać ze snu. Sen sam w sobie złym niczym nie jest, tym trudniejsze wyrywanie się skoro to takie przyjemne. Ciemna strona snu podstępna jest. Śniąc nie zdaję sobie sprawy z tego co umyka. Ale odpowiedź na pytanie czy to moja potrzeba serca czy potrzeba innych nie jest istotna. Ich potrzeby przekładają się na moje. Wybudzany, wracając do świata ludzi obecnych sam zaczynam walczyć.
Co tydzień odwiedzamy Anię w centrum rehabilitacji. 1,5 godzinne zajęcia z uciskaniem, wyginaniem, rozciąganiem. Nic przyjemnego, a Ania uparta jest i trudno ją zniechęcić lub oszukać. Uciec też się nie da. Po takiej dawce jestem rozluźniony i zmęczony. Znowu zapadam w sen, ale sen ten inny jest. Spokojny, prawie zdrowy.
poniedziałek, 12 marca 2012
Wreszcie słońce
"Wesoła myśl jest niczym wiosna. Otwiera pąki natury ludzkiej."
Jean-Paul Sartre
Wczoraj było słońce i mimo wiatru zdecydowanie cieplej. Spacer dla przewietrzenia głowy i myśli wskazany. Zostałem w związku z powyższym ubrany, zapakowany do wózka i wywieziony do pobliskiego parku. Wózek i mnie ustawiono w kierunku słońca i tak spędziłem dobre dwa kwadranse. Potem jeszcze spacer i po ponad godzinie zostałem zawieziony do domu. Ten nagły przypływ tlenu odespałem smacznie do popołudniowego karmienia. Z pierwszych wiosennych promieni słońca korzystali też inni...
sobota, 10 marca 2012
Znowu głowa
"Trzeba śmiać się nie czekając na szczęście, bo gotowiśmy umrzeć nie uśmiechnąwszy się ani razu."
Jean de La Bruyère
Niby spada ciśnienie, pada deszcz i szaro jakoś i śpiąco. Z drugiej strony robi się cieplej i zdecydowanie zima się wycofuje. Przez ten deszcz i spadek ciśnienia miałem dziś więcej ataków niż wczoraj i dzień mógłby być słaby gdyby nie poranna porcja ćwiczeń i wieczorna niespodzianka. Leżąc na brzuchu uniosłem głowę i tułów do góry. Całość utrzymałem w powietrzu kilkadziesiąt sekund dodatkowo jeszcze poruszając prawą nogą jak do pełzania. Dla mnie to duży wysiłek.
poniedziałek, 5 marca 2012
Zuzu -pełnienie
Zuzia? Pojawiły się pytania o Zuzię z poprzedniej wiadomości. Oto Zuzia w pełnej krasie. Świeżutka obywatelka globu ziemskiego, wielkooka i ruchliwa tak jak powinna być.
Wspomniałem tez Kamila i Kasię. Żeby nie było niedomówień to rodzice Zuzi. Poniżej zdjęcie całej trójki. Sami oceńcie do kogo Zuzia jest bardziej podobna.
sobota, 3 marca 2012
Aga i stryjek
"Uśmiech wędruje daleko."
James Joyce
Już śpię, choć w moim przypadku to raczej nic nowego i brzmi nad wyraz śmiesznie. W końcu o niczym innym nie piszę poza snem. Chcę powiedzieć jedynie, że bardzo się zmęczyłem i po wcześniejszej kąpieli zasnąłem snem sprawiedliwego, a to zupełnie inny rodzaj snu. Wszystko z wrażenia i emocji. Wreszcie przyjechała Aga i stryjek. Czwartek, piątek i sobotę spędziliśmy razem. Wspólne biesiadowanie, wyjścia i rozmowy. Mateo nie mógł się od stryjka odkleić. Ciągle było słychać Rafał "to", stryjku "tamto", Agnieszkaaaa!, etc.
Po południu wyjechali do Kasi, Kamila i dwumiesięcznej Zuzi. Zuzia ma duże oczy i ciągle się uśmiecha. Może niedługo się spotkamy.
Już miałem odpocząć, odespać, odsapnąć, a tu jak zwykle w sobotę przyjechała Ania nad wyraz naładowana energią i dała mi wycisk. Wymęczyła mnie okrutnie.
Teraz już chyba nikogo nie dziwi, że się zmęczyłem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







































