środa, 14 listopada 2012

Michałkowo

"Dopóki żyjesz, dopóki można, bądź dobry."
Marek Aureliusz 
Michałkowo - ośrodek, w którym Pan Tomek organizuje turnusy rehabilitacyjne, a wie jak to robić i co jest potrzebne, bo ma doświadczenia z podobnymi problemami jak moje. Z pełną odpowiedzialnością polecamy ten ośrodek i prowadzone w nim zajęcia, choć nie są one ani łatwe ani przyjemne. W końcu nie są to zajęcia z masażu relaksacyjnego. Dobre miejsce, dobry ośrodek i ludzie, którzy wkładają całą energię, żeby uaktywniać śpiochów takich jak ja. To ośrodek, w którym jest dużo ciepła i  mnóstwo wojowników światła.

















niedziela, 11 listopada 2012

Wróciłem!

„Dwie najlepsze rzeczy w życiu to ciepły croissant i szybki powrót do domu”.
 Stephen King

 Z pierwszym można dyskutować. W końcu nie każdy lubi rogaliki. Ja wróciłem do domu i wyglądam jakbym był z tego faktu zadowolony. Sam powrót był interesujący jak podróż po ciemnej stronie snu. W nocy i bardzo gęstej mgle. Powrót w zwiazku z tym trwał dwa razy dłużej niż powinien. Ja na szczęście spałem w najlepsze niczego nie podejrzewając.

czwartek, 8 listopada 2012

Tonący brzytwy się chwyta. Ja złapałem linę

"Życie to raj, do którego klucze są w naszych rękach."

Fiodor Dostojewski

Ja chwyciłem linę. Przed sobą. Taka praca rąk i dłoni to też nowość. Do tej pory moje ręce były apatyczne i mało ciekawe świata. Trzymam i wyglądam jakbym trzymał świadomie. Czyżbym chciał trzymać? Przecież chęć, świadomość to pojęcia złożone...świadczące o moim "Ja". Czyżbym bardziej był niż byłem do tej pory? Czyżbym uciekał z ciemnej strony snu? Tak wiele zmian, w krótkim czasie. Znów wątpliwości czy to zmiany trwałe czy chwilowe. Najważniejsze, że są. Przecież można okrążyć ziemię nigdy nie osiągając horyzontu. Może właśnie idę po tęczy łączącej ciemną stronę snu z jasną. Obym się nie zatrzymał.

środa, 7 listopada 2012

Jest i sukces!

"Dla tych, którzy nie potrafią się dziwić, nie ma cudów."  

 Marie von Ebner-Eschrnbach

2,5 roku życia... zajęło mi osiągniecie takiej pozycji. Umówmy się, że siedzę. Tak dokładnie to zostałem posadzony. Głowa nie chce nadal utrzymać pionu. Mimo wszystko zostałem posadzony i nie przewróciłem się na bok... co może oznaczać, że odrobinę wzmocniłem plecy. Na pewno jest to efekt ciężkiej pracy i kolejny malutki krok do przodu. Czy jeśli potrafię utrzymać taką pozycję to czy kiedyś będę mógl stanąć, może zrobić jeden krok, a może...chodzić? Tego nie wiem, ale dziś jest dzień triumfu. Tortu i szampana nie było. Tylko praca i kolejne ćwiczenia.

niedziela, 4 listopada 2012

Dodatek

"Wciąż chcę pokonać niemoc wobec świata, który łamie mi palce
Jego bezinteresowną przemoc, która uczyniła mnie kaleką na starcie..."
 
 Wreszcie rap bez "łoł", "yeah", "baby", "ziomali", "składów" etc...

Jazda na desce

"jazz jest niby ptak, który odlatuje i powraca, przylatuje i przyfruwa, przeskakując bariery, kpiąc z kontroli celnych"
Julio Cortazar

Pokonywanie barier. Moich własnych, które dostałem w prezencie. Nie zapracowałem na nie, nie są wynikiem moich czy innych działań. Po prostu pojawiły się razem ze mną. Pokonywanie ich krok po kroku to moje zadanie. Zadanie niby proste, niby łatwe, dla większości niezauważalne, oczywiste: ruszyć palcem, zgiąć rękę, podnieść głowę, przełykać. Dla mnie to kroki milowe. Każda nowa umiejętność, choćby drobna jest osiągnięciem. Osiągnięciem bez udziału talentu, zbiegu okoliczności, przypadku czy szczęścia. To efekt ciężkej, długotrwałej pracy. Bez oszukiwania, bez taryfy ulgowej. Uczciwie pracuję ja - pewnie mimo woli lub jej wbrew - pracują także wszyscy, z którymi się spotykam. Bez ich uczciwej pracy moja byłaby niewiele warta. Reszta to zaangażowanie i cierpliwość, a wszystko to bez miłości i tak byłoby niewiele warte. Jest jeszcze wiara, że można, że się uda, że będzie lepiej lub, że może być lepiej. I tak dzień po dniu.

sobota, 3 listopada 2012

Tymczasem w domu...

"Dzieci mają wręcz cudowną moc, aby zmieniać się we wszystko, w co tylko zapragną."
Jean Cocteau

Mat spotkał się z Bartkiem. Zabawa, ćwiczenia i wspólne granie. Jest wszystko co 10-latki lubią najbardziej...pizza, chipsy, grzanki... był basen, tor saneczkowy i wspólne oglądanie filmów na ścianie. Jest nawet cola... o dziwo nietknięta. Zabawa torem samochodowym i spontaniczny przedświąteczny duecik. Na zdrowie!




Pies mi ręce lizał!

"poczułem człowieka jak pies psa."

Witold Gombrowicz

Posmarowali mi dłonie czymś. Nagle zaczęło mnie coś z zimnym nosem oblizywać jakbym był obiadem...Potem okazało się, że to liżące coś to pies z bardzo miłym futerkiem. Jak wrócimy do domu to tata obiecał mi liżącego kota. Podobno to będzie jeszcze bardziej pobudzające. Jak się wszyscy rozwijają w tych swoich pomysłach. Jeszcze trochę, a będą mnie kłaść na jeżach, zamykać ze skunksem i sadzać w mrowisku! Fakt, że pies był dla mnie takim zaskoczeniem, że mruczałem, krzywiłem się i prężyłem... słowem byłem zdziwiony. Czyli zadziałało. Póżniej jeszcze zawinęłi mi dłonie w folię aluminiową... co tu gadać po próżnicy...eksperymentatorium po prostu.

czwartek, 1 listopada 2012

Białe kozaczki

"Masz tylko jedną parę stóp [...] trzeba o nie dbać. Jeżeli buty cię uwierają, zmieniasz je. Stóp nie będziesz mógł zmienić!"

Éric-Emmanuel Schmitt

No właśnie. Sami zobaczcie co mi zrobili! Regularne białe kozaki! Człowiek dziecku wilkiem... Pomysłowy Dobromir razem z zaczarowanym ołówkiem i chłopcem z plakatu tego by nie wymyślili. Rozumiem, że jesteśmy bliżej granicy, ale tam raczej z gipsu to się krasnale produkuje. Tak poważnie to ma mi to pomóc w wzmocnieniu tułowia. Energia przy prężeniach zamiast w prostowanie stóp jest przenoszona w plecy. Poczekamy zobaczymy. My w spokoju ćwiczymy, ale Wiki z mamą zamiast razem z nami ćwiczyć i dzielić pokój musiały nagle jechac do szpitala. Mam nadzieję, że do nas jeszcze wrócą i będziemy razem uprzykrzać życie rehabilitantom.

środa, 31 października 2012

Bystra Telegraph Post

"Żaden wynalazek nie przyszedł chyba łatwiej człowiekowi niż wynalezienie nieba."

Georg Christoph Lichtenberg

No to wymyślili sobie, a mnie to dotyczy!. Zagipsowali mi nogi, żebym energię pożytkował na wzmacnianie tułowia, a nie prostowanie stóp! I mama się na to zgodziła! To dowód, że powietrze górskie nie wszystkim może służyć dobrze. Ale gips już mam i przez najbliższych 10 dni mieć będę. Jak się mama zgodziła to teraz będzie mnie dźwigać cięższego o te zagipsowane nogi!

wtorek, 30 października 2012

Bystra Telegraph Post

"To chwalebne: rzucać się w przepaść dobra. Ale trzeba mieć ze sobą parę spadochronów."

Antoine de Saint-Exupéry

Pierwsze ćwiczenia... można się poczuć jak Hannibal Lecter w Milczeniu Owiec. Dobrze, że maski na twarz mi nie założyli. Czy ja wyglądam na spadochroniarza, żeby mnie do takich linek podpinać? Jeszcze trochę to wstawią mnie w maszynę z Avatara. Filmów się naoglądali... Ale ta nowa sytuacja spowodowała, że musiałem się wysilić i popracować, choć w taki stroju wolałbym na Castel Party występować. Po cichu powiem Wam, że miałem jeszcze terapię psem lub jak kto woli psią terapię...dogoterapię polegającą głównie na oblizywaniu przez psa różnych części mojego ciała. Dobrze, że to nie była kocia terapia. Te mają szorstkie języki. mimo woli byłem również uczestnikiem magicznie brzmiącej terapii ręki.

poniedziałek, 29 października 2012

Bystra Post

"Bez wiary potykamy się o źdźbło słomy, z wiarą przenosimy góry."------------Søren Kierkegaard-------------- No to jestem w górach. Nie najwyższych, ale jednak. Z wiarą będę je próbował przenosić na zajęciach. Dotarliśmy bezpiecznie. Mimo sobotniej zawieruchy śnieżnej. Niedziela była spokojna, bez opadów. Dojechaliśmy gładko i spokojnie. Przejazd zniosłem bardzo dobrze. Przez większą część z otwartymi oczami.Ośrodek w Bystrej, tuż za Bielsko-Białą, nad strumykiem, który podobno ma wysoką zawartość jodu. Powietrze tu jakieś inne...Czyżbym wyczuwał zmianę miejsca?

sobota, 27 października 2012

Bystra

"Lekarz ma tylko jedno zadanie: wyleczyć chorego. Jaką drogą tego dopnie, jest rzeczą obojętną."---------------------------------HIPOKRATES------------------------------ Jutro bystro jedziemy do Bystrej. To drugi w tym roku turnus rehabilitacyjny finansowany z 1% za rok 2011. Jadę z mamą na dwa tygodnie. Będziemy ćwiczyć. Minimum 4 godziny dziennie. Reszty dowiemy się na miejscu. Pewnie będzie biało jak w Łodzi. Jakby śnieg nie mógł jeszcze chwilę zaczekać i nie padać, aż tak zaciekle. Śnieg śniegiem, a jechać trzeba. Trzymajcie kciuki.

środa, 24 października 2012

Dla oddechu...

Rzecz jasna liczymy na Anię. Biebrza - ptasi raj. Żeby się nieco oderwać od codziennych okołochorobowych wiadomości dzisiaj zaległe obiecane biebrzańskie ptaszki. Może się Wam spodobają. Niebawem być może zdradzę mroczną tajemnicę biebrzańskich pierogów. To będzie opowieść z dwoma pilarkami w roli głównej...

poniedziałek, 22 października 2012

Mhm...

"Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na przyszłość." ----------------Woody Allen----------------- Naprężenia nie ustępują. W ruch poszły wlewki Relsed. Po tym spię... Zbyt dużo zmiennych... Mam przyspieszony oddech. Wczoraj badał mnie internista i osłuchowo wszystko było dobrze, ale to było wczoraj. Ostatnie zapalenie płuc też tak się zaczęło. Były prężenia i skórcony oddech. Poczekamy do jutra. Może poziom karmamazepiny spadł, może znów jakieś bezobjawowe zapalenie płuc... za dużo tych "może". Znów rodzice patrzą na każde moje westchnięcie. Znów rehanolitację trzeba odlożyć, a przecież brak ruchu to kolejne kłopoty.Plany na przyszłość. Przespać spokojnie noc. To pewnie niewiele. Jednak bardzo dużo. Z przyjemniejszych wydarzęń dziś Mat miał kolejny popis klasowy, na którym zjawiła się silna grupa wspierająca... Tylko taty nie było i babci Jadzi. Opiekowali się mną.

niedziela, 21 października 2012

Naprężenia

"Moją siłą jest to, że na nic nie znalazłem odpowiedzi." ---Emil Cioran--- Jesień, robi się ciemniej... ciemna strona snu wyłazi. Ostatnio bardzo mocno się prężę, możliwe, żę zmienia się padaczka ze zgięciowej na jakąś inną. Efekt na razie jest taki, że silnie napręża moje ciało prostując je i odchylając do tyłu. Straszny to wysiłek, ciężko znaleźć sposób na rozluźnienie. Mama i tata robią co mogą, próbują różności.... nie działa. Mogą tylko patrzeć. Po takiej serii naprężeń jestem mocno wyczerpany. Mniej jem...o ćwiczeniach nie ma nawet co myśleć...oczy uciekają mi do góry...wstrzymuję oddech...prostuję nogi i ręce. Trzeba będzie się skonsultować z neurologiem.

niedziela, 14 października 2012

Minął tydzień

"Życie ludzkie to jakby olbrzymie zawody sportowe, których jesteśmy zarówno uczestnikami, jak i widzami." **********Antoni Gołubiew*********** Przeziębienie chyba ustępuje, a na pewno się nie rozwija. Jestem w domu, szpital na razie nie był konieczny. Ostatnie dni są stabilne choć zacząłęm się mocno prężyć. Możliwe, że padaczkowy zespół Vesta zmienia się w inną formę... diagnozy na razie nie ma.******************************************************************************************* Z dobrych wieści: Józkowi i Pandzie urodziła się dziś w nocy Malwinka. 4100g i 57cm zdrowej dziewczynki. ********************************************************************************************** Na konto Fundacji wpływają pierwsze wpłaty z 1% za rok 2011. Jest już 5000zł!************************************************************************************ Wczoraj Mateo uczesniczył pierwszy raz w zawodach Judo. Łatwo nie było. Przeciwnicy starsi i bardziej doświadczeni, ale stawał dzielnie i już przynajmniej wie jak wyglądają walki turniejowe. Żartów nie ma. Pierwsze szlify zdobyte. Mat chyba zrozumiał, że takie walki to co innego niż sparingi z kolegami z klubu. Tym razem wygranej nie bylo. Przepraszam za gwiazgi w treści. Operator bloga oczywiście zrobił lepiej niż było. Teraz nie ma możliwości normalnego zarządzania akapitem.
Mateo walczy z czerwoną opaską:

piątek, 5 października 2012

Zapalenie oskrzeli

"Zapominamy, że życie jest kruche, delikatne, że nie trwa wiecznie. Zachowujemy się wszyscy, jak byśmy byli nieśmiertelni."*****Éric-Emmanuel Schmitt*************** Niedzielny spacer był doskonały. Potem kilka dni rehabilitacji. Niestety gdzieś po drodzę się przeziębiłem. Znów antybiotyk i walka, żeby nie było szpitala i zapalenia płuc. Opukiwania, inhalacje, naświetlania. Z jutrzejszego wypadu do Małgosi nici. Areszt domowy. Mama czujna jak drogowy fotoradar obserwuje mnie badawczo. Jak tylko mruknę już jest obok i sprawdza gardło, temperaturę, oddech. Chwili spokoju nie ma. Trzymajcie kciuki! Może to pomoże i nie będę musiał jechać do szpitala.

Ta ostatnia niedziela

"O atmosferze wokół człowieka w największym stopniu decyduje jego własna pogoda." Władysław Grzeszczyk *******************************************Ubiegła piękna niedziela. Ciepła i słoneczna. Spacer był jak najbardziej wskazany, a las łagiewnicki o tej porze roku jest cudny. Trochę światła po ciemnej stronie snu...No to wszyscy pojechaliśmy do lasu. Cisza i spokój. Słychać tylko pracowitego dzięcioła. Wokół zapach jesiennego lasu i grzybów.