niedziela, 17 sierpnia 2014

Przeprawa przez San

"Człowiek tym jest większy, im jest bardziej sobą."

Antoine de Saint-Exupéry


Jak już pisałem po tygodniu przeprowadziliśmy się do pszczółki Alicji i pana Henryka. Wspaniali ludzie. Przyjęli nas z otwartymi ramionami. Warto było się przeprowadzić i ich spotkać. Dziś to już nie takie proste trafić na otwartych i dobrych ludzi. Pszczółka Agata zbiera miód, produkuje piwo na miodzie i nalewki. Różne. Również lecznicze. Pracowicie lepi pierogi, piecze ciasta i jeździ na okoliczne jarmarki. Wywar przygotowany przez  Pana Henryka postawił na nogi mamę i tatę jak się podziębili. Przecież do lekarza daleko i nie ma czasu. 
Pan Henryk zabrał traktorem chłopaków na drugą stronę Sanu.  Warto było się przeprawić. Las i okolica prezentowały się przepięknie. Na ścieżce widać było świeże wilcze tropy. Spora grupa musiała się przemieszczać. Widocznie czują się tu dobrze. Niestety tacie nie udało się już wyjść o świcie, żeby poczekać na wilki. Spotkanie musi przełożyć na inny termin. Przeprawa podobała się Mateuszowi i Kubie. Chłopcy byli zadowoleni. Tatowie też. 













Wędrówka

"Miód, chociaż słodki, nadmiarem słodyczy tłumi apetyt i sprowadza mdłości."

William Shake­speare

 Trochę chyba nadmiar już tych Bieszczad. Skończyć nie mogę, ale było tak przyjemnie. Obiecuję, że jeszcze tylko trzy wpisy i już koniec. Za dużo zdjęć, za dużo wrażeń, ale są jeszcze zdarzenia, które warto opisać.
W drugim tygodniu dojechali do nas Iwonka, Adam, Martusia i Kuba. Też lubią Bieszczady. To jak już przyjechali to tata Adam i tata Konrad postanowili iść w góry. Jak poszli tak nie było ich dwa dni. Podobno taki był plan. Spacerek z noclegiem pod gołym niebem. Zatwarnica - Krywe-Tworylne; rzadko uczęszczana dróżka, daleka od głównych tras, pusta cicha i spokojna. szlak dawnych ukraińskich wiosek, po których pozostały ruiny cerkwi, cmentarze i ruiny domów. Teren dziś pusty, ostoja zwierząt. Niegdyś tętniąca życiem dolina wzdłuż rzeki. Piękna trasa. Tatowie przemaszerowali dzielnie. O 22 rozłożyli się na polanie blisko Sanu. Rozwinęli maty i śpiwory. Rozpalili ognisko. Poszli spać. Nad nimi czerń nieba i blask gwiazd. Taką ilość gwiazd mają dwa nieba. Niebo bieszczadzkie i niebo biebrzańskie. Niezliczoną. Wstali o 5 rano. Świt w górach jest niezapomniany. Komary też. Znów rozpali ogień. Zjedli śniadanie spakowali się i w drogę. Wracając przywitały ich orły zataczające kręgi nad łąką. Potężne i dostojne ptaki. Po drodze natrafili jeszcze na ślady działalności dzików oraz odciski niedźwiedzich łap. Młodych, jeszcze bez pazurów. Wrócili zadowoleni. Góry to ich żywioł, a w lesie czują się jak w domu.




















piątek, 15 sierpnia 2014

Kiermasz w Zatwarnicy

"Ciekawość to delikatna roślinka, która, niezależnie od pobudzania, potrzebuje przede wszystkim wolności."

Albert Einstein

Po przeprowadzce pojechaliśmy do Zatwarnicy na kiermasz bojkowski. Bojków nie było, a kiermasz bojkowski tylko z nazwy. Mimo to trochę rękodzieła, trochę miejscowych pierogów, miodów, nalewek etc. Mała, kameralna impreza. Bardzo przyjemna.Trafił nam się koncert zespołu WADADA. Bębny z elektroniką brzmiały interesująco. Mat słuchał jak wytrawny bywalec koncertów. Ja cieszyłem się z każdej nutki. Tylko zbyt długie karmienie powodowało zaciskanie zębów przeze mnie.











środa, 13 sierpnia 2014

Przeprowadzka

"Czy nie lepiej byłoby, zamiast tępić zło, szerzyć dobro?"

Antoine de Saint-Exupéry

Jak już pisałem musieliśmy opuścić gościnny bieszczadzki domek. Piękna drewniana stara chata na kolejny tydzień była zarezerwowana. Nie ma się co smucić. Poznaliśmy przecież fantastycznych ludzi: Arka, Justynę, Kamila i Darię. Świetna rodzina uzupełnianą przez Atosa - potężnego rhodesian ridgeback'a i koty. Arek pomógł nam znaleźć nową kwaterę kilka kilometrów dalej w Chmielu. Będziemy mieszkać u pszczółki Agaty. Wieczorem jeszcze wspólne ognisko z gwiazdą wieczoru w postaci warzyw duszonych w żeliwnym kociołku, które to przygotował i dopilnował Arek. Smakowały wyśmienicie. Pożegnaliśmy nasze znajome stado wróbli i następnego dnia przenieślimy się na drugą stronę Sanu.


Johnnie Walker

"Wieczność jest mgnieniem oka, w sam raz długim na żart."

Hermann Hesse


Jak ja i Mateusz odpoczywaliśmy tata poszedł w góry sam.  Przewietrzyć głowę. Taki Johnnie Walker, lone star. No to wlazł na Połoninę Caryńską w poprzek i zszedł do Dwernika przez Magurę. Czemu tak? Żeby ludzi po drodze nie było. W trakcie powstała definicja dobrego sierpniowego szlaku bieszczadzkiego, czyli takiego jakiego tata szukał. Po pierwsze ścieżka nie powinna być wydeptana i szeroka. Po bokach powinny znajdować się krzaki z malinami dojrzałymi, których nie zeżarły tabuny przechodniów. Wzdłuż ścieżki można spotkać grzyby. Różne, ale całe i zdrowe. Brak pierwiastka ludzkiego jest oczywisty. Takie jest właśnie zejście w stronę Dwernika. Cisza i spokój. Słychać tylko ptaki, wiatr i kołysanie drzew. Zdecydowanie udany spacer.







wtorek, 12 sierpnia 2014

Pstrąg

"W czasie łowienia ryb należy zachowywać najwyższą ostrożność - zwłaszcza gdy się jest rybą."

Dwight D. Eisenhower


Czas na uzupełnienie. Ostatni tydzień był bez wpisów. Musieliśmy się przeprowadzić, a górach czasem brakuje zasięgu. I bardzo dobrze. Mateo świetnie się czuł w towarzystwie Kamila - syna naszych gospodarzy. Chodzili razem na ryby. No i zdarzyło się, że złowili. Pierwsza ryba Mateusza. Tata patrzył z dystansem. Kamil poza umiejętnościami wędkarskimi, świetnie rozkłada i składa silniki, doskonale opanował jazdę quadem. Pracowity gość. Mateusz się z nim nie nudził.

piątek, 1 sierpnia 2014

Strumyk

"Nadzieja ma skrzydła, przysiada w duszy i śpiewa pieśń bez słów, która nigdy nie ustaje, a jej najsłodsze dźwięki słychać nawet podczas wichury."

Emily Dickinson

Dziś dzień spędzam z tatą. Mama z Mateuszem gramoli się na Bukowe Berdo. Jeśli myślicie, że się nudzę to jesteście w błędzie. Przystanek po środku strumyka? Bardzo proszę. Tata siedzi na brzegu, a ja słucham strumykowych dźwięków. Słucham oczami, poruszając nimi w stronę słyszanego dźwięku. Pewnie jak zasnę to nie będzie mnie można dobudzić, nie mówiąc o nakarmieniu. Łatwo tata mieć nie będzie.


Odpoczywam

"Nie próbuję wyobrazić sobie Boga; wystarcza mi odczucie potęgi i majestatu przyrody, o tyle, o ile możemy ją poznać za pośrednictwem naszych niedoskonałych zmysłów."
Albert Einstein

Odpoczywam i chłonę. Mam ulubione miejsce nad strumykiem. Słucham całym sobą. Strumyk szumi, ptaki koncertują, wiatr porusza liśćmi drzew. Cały słucham i jestem bardzo zainteresowany. Wszystko mnie ciekawi. Wyczulony jestem na każdy dźwięk.Czekam na każdy następny. Nowy i nieznany. Nad strumykiem nie śpię. Zasypiam twardo po powrocie do domu. Słońce i powietrze działają doskonale. Śpię zdrowo i twardo. Pobyt w górach bardzo mi służy. Dotleniam się z całych sił.  Dawno tak nie odpoczywałem. Mama tylko musi uważać, żebym się za bardzo nie opalił.