wtorek, 2 lutego 2016

Cudowny koncert

"People help the people
And if you're homesick, give me your hand and I'll hold it
People help the people
Nothing will drag you down"

Birdy

Minęły dwa dni, a ja nadal nie wiem jak mam opisać koncert. Chyba zabrakło mi po prostu słów, żeby opisać to co się wydarzyło. Ilość wzruszeń i emocji przekroczyły moje oczekiwania i słowa ugrzęzły gdzieś głęboko, a głos łamie się przy próbie złożenia choć kilku słów, bo wszystko co się wydarzyło tego popołudnia przerosło moje wyobrażenia. Sala pękała w szwach i nikt się nie spodziewał, że koncert przyciągnie tak dużą ilość osób, którzy wysłuchają całości do końca reagując żywiołowo. Długo przed rozpoczęciem wszystkie fotele były zajęte, a widzowie, którzy przybyli chwilę później musieli zadowolić się miejscami stojącymi. Sami uczestnicy koncertu również przecierali oczy ze zdumienia jak wiele osób przyciągnęła ich inicjatywa. Dla nas koncert zaczął się tydzień wcześniej kiedy pojechałem na próbę spotkać się z wykonawcami. Wtedy okazało się, że nie jest to kolejny koncert, w którym muszą zagrać. Wtedy zrozumiałem jak wiele energii poświęcili na przygotowanie materiału, aranżacji, choreografii. Zrozumiałem, że nie jest to dla nich kolejny koncert wymyślony przez nauczyciela, w którym chcąc nie chcąc muszą wziąć udział. Od wejścia na próbę uderzyła mnie energia i zapał z jakim pracują, jak doskonale się rozumieją rozmawiając językiem muzyki, jak świetnie budują nastrój i wzruszenie poświęcając własny czas. Szkoła muzyczna jest wspaniała to wie każdy, ale również pochłania czas. Trzeba przecież uczyć się i ćwiczyć. Tym trudniej jest wykrzesać z siebie chęci i motywację do dodatkowego wysiłku. Weekendy to przecież jedyny czas odpoczynku, kiedy można włączyć komputer i zagłębić się w sieci. Oni zaś z własnej woli poświęcili swój czas dla mnie i dobrze się bawili. Próba była pierwszym uderzeniem energii tych młodych ludzi. Po próbie nie tylko ja czułem wzruszenie, ale moi rodzice i brat również, który postanowił wtedy wystąpić razem z nimi mimo, że są przecież starsi. Po powrocie wypadki potoczyły się szybko. Marta dostarczyła napoje (dziękujemy HOOP Polska), Tomek (Ciągoty i Tęsknoty) zabezpieczył serwis herbaciano-kawowy. Tata wymyślił pamiątkowe upominki dla wykonawców (Szymon  - AMS, Hubert - Everest, Sebastian - CSP - dzięki chłopaki!). Potem czekaliśmy już tylko na koncert. Dla nas już przygotowania do koncertu były silnym przeżyciem. Wszyscy uśmiechnięci i podekscytowani biegali z instrumentami, stołami. Wszystko należało ustawić i przygotować. Rozkładano upieczone przez mamy ciasta. Potem pojawili się pierwsi goście, za chwilę następni, kolejni, wielu gości, masa gości. Wykonawcy patrzyli na przybywających z niedowierzaniem i osłupieniem. Nie przypuszczali, że to co rozpoczęli wywoła taki skutek i zmobilizuje taką ilość ludzi. Publiczność zajęła miejsca, wykonawcy w napięciu czekali na rozpoczęcie koncertu. Zapadła cisza. Na scenie pojawili się prowadzący i osłupieli. Szkoła chyba dawno nie miała tak pełnej sali. Mogłoby się wydawać, że trema powinna sparaliżować prowadzących. Ponieważ jednak całość była przygotowana z potrzeby serca nic takiego nie miało miejsca. Chłopaki dali radę i po zapowiedzi Pani Dyrektor zabrzmiała muzyka. Początek to dwa utwory Dawida Podsiadło  w opracowaniu Magdy Ciecierskiej. Zabrzmiało "Cashew/161644" (cokolwiek to znaczy). Fortepian Magdy, skrzypce Oli Głowackiej i gitara Mariki Jurkiewicz zaczarowały publiczność od pierwszych taktów. Nie było taryfy ulgowej. Po zakończeniu owacja chyba zaskoczyła młodych muzyków. Potem utwór "Eight" na skrzypce Oktawii Sowińskiej i gitarę Mariki. Znów gorące oklaski. Trzeci utwór to zmiana nastroju. Tola Dziedzianowicz - fortepian, Edyta Krajewska i Nina Kuryłło - wokal postanowiły bez zbędnych ceregieli zmusić widzów do sięgnięcia do kieszeni i torebek w poszukiwaniu chusteczek. "Can't help falling in love" Elvisa Presleya doprowadziło widzów do pierwszych łez tego dnia. Szczęśliwie prowadzący zapowiedzieli choreografię Zuzanny Baran do utworu "Taniec Eleny" Michała Lorenca. "Anna Grad, Anna Wyczechowska, Weronika Paradowska, Julia Gątkowska, Inga Adaszkiewicz-Postrych, Zuzanna Borowska, Julia Dawidowicz, Natalia Pytel, Alicja Czeremska i Adrianna Wolińska pokazały co to znaczy siła tańca. Pięknie i dynamicznie. Wszyscy byli pod wrażeniem. Na scenę wróciła Marika ze swoją gitarą i solowo wykonała utwór Bon Jovi "It's my life" - który wsparła publiczność rytmicznymi oklaskami. Marika nie mogła tak po prostu opuścić sceny. Publiczność domagała się bisu... zabrzmiał George Michael i zespół WHAM.  Młodzi konferansjerzy (swoją drogą doskonale przygotowani, swobodni i dowcipni) zapowiedzieli utwór "Run to you" grupy Pentatonix. Ta całkowita zmiana nastroju znów doprowadziła część sali do wzruszeń i łez, ale nie można się dziwić, bo Edyta Krajewska, Anna Fender, Zuzanna Baran, Piotr Szczęsnowicz i  Jędrzej Bogusławski brzmieli tak cudownie spójnie. Interpretacja godna mistrzów. Przy tym utworze pierwszy raz otworzyłem oczy,  a musicie pamiętać, że o 13.00 wpadłem w ręce Ani Masakracji i ćwiczyłem. Potem jak zwykle zasnąłem snem zimowym. Siła głosów piątki wykonawców obudziła mnie i do końca już słuchałem świadomie pomrukując co chwilę. Chwilę później swoim wykonaniem wzruszała nas Magda Barszczewska utworem "Szyba" z musicalu Metro. Część sali nie kryła już ani łez, ani chusteczek. Magda zaczarowała nas swoim głosem. Wykonawcy nie odpuszczali." Liber Tango" Piazzolli w aranżacji na flet Karoliny Karczeskiej i gitarę Piotra Szczęsnowicza zabrzmiało doskonale. Z lekkim niedowierzaniem słuchali wykonania obecni na sali akordeoniści. Następnie Zuza Baran, Magda Ciecierska, Adrianna Wolińska, Blanka Mechecka, Zuzanna Gogacz wykonały przygotowaną przez Adriannę Wolińską choreografię do utworu "Married Life" Scena drżała, publiczność nie szczędziła braw. Dynamika koncertu wzrosła. Temperaturę podgrzało wykonanie utworu zespołu Hey. "Chiński urzędnik państwowy" w wykonaniu Jędrzeja Bogusławskiego, Adriana Nsanzimany, Michała Marchlewskiego oraz Michała Włodarczyka. Wzmacniacze i gitary elektryczne wywołały na sali okrzyki i oklaski. Klasyczna szkoła muzyczna dostała się we władanie wzmacniaczy, przesterowanych gitar i rockowego wokalu. Chyba dla zmylenia Pani Dyrektor organizatorzy wymyślili, że następny utwór zagra brat dla brata czyli Mateusz z przygotowanym standardem Paula Desmonda "Take Five" Było to chyba najbardziej dynamiczne wykonanie tego utworu. Dobrze, że Mateuszowi towarzyszył niezrównany i niezastąpiony Adrian Nsanzimana na perkusji, który ze spokojem i delikatnością okiełznał zapędy akordeonowe Mateusza. Całość zabrzmiała wspaniale mimo dość egzotycznego zestawienia instrumentów. Później nie było wcale łatwiej. Spokojniej to pewne, ale znów na sali pojawiły się chusteczki. Ktoś wytarł nos, ktoś otarł kącik oka... Zuza Baran z Piotrkiem Szczęsnowiczem przy akompaniamencie fortepianu Julki Zybert zaśpiewali "9 Crimes" Damiana Rice. Zrobili to tak pięknie i delikatnie. Sala była wzruszona. Całe szczęście, że po chwili rock band w składzie Michał Marchlewski - gitara elektryczna, Adrian Nsanzimana - perkusja, Maciej Szczechowicz - gitara basowa, Michał Włodarczyk - gitara elektryczna, wokal zaproponował publiczności "My Iron Lung" - Radiohead, "Wit Chu" Queens of the Stone Age, "Saint Cecilia" Foo Fighters oraz "Italiano" Organka. Dobrze, że sala ma wysoko sufit... krzyki i aplauz bliski koncertom Rolling Stones i The Doors. Energia i elektryczna moc. Całość koncertu zakończyli wszyscy uczestnicy przygotowanym utworem "People Help the People" Birdy. Znów pojawiły się łzy. Wykonanie pełne emocji, zaangażowania i szczerego przekonania, że ludzie mogą pomagać tym, którzy tej pomocy potrzebują. 
Powiedzieć, że byliście wspaniali to mało. Poderwaliście ludzi do działania, przygotowaliście wspaniały program, wykonaliście wszystkie utwory z pasją i zaangażowaniem doskonale przy tym się bawiąc. Płakaliście razem z nami ze wzruszenia... Jesteście cudowni. Macie dar uzdrawiania dusz.
Dziękuję Kochani. Daliście siłę mnie i moim rodzicom do dalszej walki. Udowodniliście, że wiara w ludzi ma sens, ze walka o mnie ma sens. Dziękuję publiczności za przybycie i żywiołowe reakcje oraz za hojność. Pani Dyrektor za umożliwienie zrealizowania pomysłu uczniów, Pani profesor Ornatowskiej za opiekę i wsparcie młodzieży, Pani profesor Justynie Sobieraj Bednarek - za opiekę nad sekcją taneczną, Panu profesorowi Stępnikowi za nagłośnienie koncertu, rodzicom wspaniałych młodych ludzi za wsparcie i pomoc. 
Pewnie wszystkich zaangażowanych powinienem na koniec zaprosić na scenę, ale sami słyszeliście, że nawet tacie na koniec  łamał się głos...

Chciałbym również serdecznie podziękować ekipie technicznej. Chłopaki spisali się na medal. 
Szczęśliwie na koncercie pojawił się Piotrek, który nagrał całość. Wysłuchamy razem każdego utworu ponownie.

PS. Dzięki Wam będę miał nowy, wygodny wózek!




































sobota, 30 stycznia 2016

Dziś koncert!

"Oczekiwać przyjemności jest też przyjemnością."

 Gotthold Ephraim Lessing

Rano - co dość dziwne jak na mnie - otworzyłem oczy. Tak jakbym na coś czekał. Duże wyspane oczy.... Oj będzie się dziś działo.   Jeszcze tylko Ania Masakracja ze mną poćwiczy i będę gotowy. Po ćwiczeniach jak wiecie śpię snem sprawiedliwego, ale mam nadzieję, że muzyka na koncercie mnie obudzi.

czwartek, 28 stycznia 2016

Piękne serca

"Kto wierzy w dobroć człowieka, ten stwarza dobroć w człowieku."

Jean-Paul Sartre  

To właśnie ta grupa organizuje koncert dla mnie. Wielkie podziękowania dla Was i szacunek. Pomysł, organizacja, zapał, energia. Wszystko doskonałe, a przecież wiem ile wysiłku kosztuje nauka w szkole muzycznej. Teraz dodatkowo poświęcacie swój czas i energię dla mnie.  Piękni ludzie  o wielkich sercach. Wasze zaangażowanie to dar, bezcenna wartość.

 Ja niecierpliwie czekam, żebyśmy znów się spotkali. Mam nadzieję, że sala będzie pękać w szwach, a Wasza muzyka poruszy wszystkich tak jak mnie w trakcie próby.

Jeżeli jeszcze ktoś ma wątpliwości czy przyjść w sobotę na koncert.... bardzo proszę:


poniedziałek, 25 stycznia 2016

KONCERT KONCERT KONCERT!

"To jasne! Muzyka nie może się tak po prostu skończyć!"

Patrick Süskind

Dziś byłem na próbie poznać uczestników. Są wspaniali! Tyle pomysłów i energii. Udało im się mnie obudzić. Słuchałem i otworzyłem oczy. Ponad 30 osób zagra dla mnie specjalny charytatywny koncert. Wy możecie przyjść i posłuchać. 30 stycznia o godzinie 17.00 w Szkole Muzycznej w Łodzi przy Sosnowej. Będzie się działo! Będą śpiewy tańce i hulanki. Będzie klasyka, jazz i rock. Skrzypce, gitary, flet, fortepian. No i perkusja! Taka prawdziwa. Słuchałem zauroczony, muzyka brzmi doskonale. Ja będę! A Ty? 





















czwartek, 21 stycznia 2016

Przebudzenie

"Historia jest nocną zmorą, z której staramy się przebudzić."

James Joyce

Nie tylko historia. Ciemna strona snu także. Razem ze swoimi strażnikami epilepsją i mózgowym porażeniem dziecięcym pilnują żebym się nie budził, ale ja nadal walczę. Poprawiły mi się wyniki i płytek krwi mam więcej. Efekty widać od ręki. Dziś się przebudziłem głośnym i donośnym ziewnięciem. W ciągu dnia nasłuchiwałem i starałem się być aktywny. Moje duże oczy wreszcie szeroko mogły się otworzyć. Dzisiaj reagowałem. Byłem tu i teraz. Mam nadzieję, że wy wspieracie mnie równie mocno. Zbieramy 1%. To już wiecie.


poniedziałek, 18 stycznia 2016

Dzień po dniu

"Człowiek rodzi się wolny, ale potem zewsząd krępują go łańcuchy."

Jan Jakub Rousseau

Ciemne te dni i krótkie. Odrobina śniegu nie rozproszy mroku. Śpię... to epilepsji czas. Ataki mocne i długie wyczerpują mnie. Potem odsypiam godzina za godziną. Taki czas - ciemnej strony snu. Sen zabiera mnie. Czasem wracam, otwieram oczy i słucham. moment życia - otwarte oczy. 

Później już tylko ćwiczenia pobudzają mnie. Wysiłek i niewygodna pozycja powodują , że wracam. Rozciąganie, naciąganie, rozluźnianie. Niewygodnie mi o protestuję. Po zakończeniu padam wyczerpany. Sen inny niż po padaczce. Zdrowy, jakby świadomy. Ciemne te dni i krótkie...

czwartek, 14 stycznia 2016

Zielono mi

"Pożyteczna praca jest zawsze cicha i niezauważalna."

Lew Tołstoj

Wielki był Lew, ale się mylił. Można i warto zauważać pożyteczną pracę i dobrą. Pan H spisał się na medal. Wzór wizytówki z danymi gotowy. Mnie się bardzo podoba. Rodzicom też. To kolejny dowód, że artysta powinien mieć swobodę tworzenia.  Oficjalnie ogłaszam i prezentuję obowiązujący wzór w roku 2016!  Mam nadzieję, że zielony przyniesie nam szczęście. Była pomarańczowa 1% rewolucja... teraz czas na 1% szczęścia... zielono mi....

niedziela, 10 stycznia 2016

1% szczęścia!

"Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, gdy się ją dzieli."

Albert Schweitzer

Kochani! Jak co roku o tej porze proszę Was o wsparcie, bo nie ma co ukrywać, że to jedyna szansa na spokojną rehabilitację. Jedyna możliwość zabezpieczenia turnusów rehabilitacyjnych, sprzętu i lekarstw. System nas nie wspiera i mogę liczyć jedynie na Was. Rodzice starają się jak mogą, ale sami nie poradzą. Ja nadal ledwo utrzymuję głowę, nadal nie widzę, a padaczka panoszy się mocniej, ale się nie poddaję. Walczę z Mózgowym Porażeniem Dziecięcym. Ćwiczę i staram się dawać znać, że jestem na tyle na ile mogę. Rodzice też się starają. Nie biadolą i nie marudzą. a przecież łatwo nie jest.
1% waszego podatku to 1% mojego szczęścia. To proste i łatwe do wykonania. Wystarczy w zeznaniu podatkowym wypełnić dwie rubryki w części „Wniosek o przekazanie 1% podatku należnego na rzecz organizacji pożytku publicznego (OPP): 

Nr KRS: 0000037904
 
Informacje uzupełniające: 13273, Żelazo Szymon Rafał




 Jeśli chcielibyście zrobić więcej to możliwe są również wpłaty bezpośrednie:

Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
Łomiańska 5, 01-685 Warszawa
15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
z dopiskiem
13273 Żelazo Szymon - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

wtorek, 5 stycznia 2016

Udało się!

"Sukces nigdy nie jest efektem „słomianego zapału" - tu trzeba przejść przez prawdziwy ogień."

James Madison

Udało się. Jesteście wielcy! połowa wózka uzbierana! Cel osiągnięty. Będę miał nowy wózek! Dziękuję Wam za serce. Organizatorom za pomysł i realizację. Wam za udział i serce - bezcenny dar.  Dziękuję, że jesteście przy mnie.

Szalony ten początek roku. Tu zbiórka, www.biketimeteam.pl wystawił na aukcji strój kolarski i czapki w mojej intencji, a Classic Cars Łódź przeprowadził wewnętrzną zbiórkę. Z ciasnym starym wózkiem będę mógł powoli się pożegnać.

piątek, 1 stycznia 2016

Takie rzeczy się nie zdarzają!

"Nigdy nie osiągnięto niczego wielkiego bez entuzjazmu."

Ralph Waldo Emerson

Pani J usłyszała, że będę musiał zmienić wózek. Od czasu zainstalowania we mnie PEG-a jem normalnie i wreszcie przybrałem na wadze i urosłem. Babcia Ela już mnie nie podniesie. To pewne. Wyrosłem z wózka i powoli wyrastam z pionizatora. Wózek musi na wiosnę być nowy i większy. Inaczej nie wyjdę z domu.  Pani J wymyśliła akcję - www.pomagam.pl/szymek. Wybrała taty zdjęcia i wymyśliła zbiórkę z nagrodami! Musiała się przy tym napracować i poświęcić własny czas. I nie jest to czas zmarnowany, bo na 3 dni przed końcem jest już 52% zbieranej kwoty. Pani J bardzo dziękuję za pomysł, bo nic tak nie cieszy jak Wasze pomysły, aktywność i obecność. Wszystkim uczestniczącym oraz darczyńcom z całego serca dziękuję. Dziękuję również paniom modelkom za zgodę na wystawienie zdjęcia z ich udziałem. Ciekawe czy za trzy dni będzie 100%. Mam nadzieję, że wybrane przez Panią J zdjęcia taty będą się Wam podobać. Koniec starego roku i początek nowego bardzo dynamiczny: rozpoczęliśmy klejenie wizytówek na samochodach, www.biketimeteam.pl prowadzi aukcję stroju kolarskiego, Pani J prowadzi zbiórkę, a ja dzisiaj słucham listy wszechczasów... Kochani! Życzę Wam udanego roku i zdrowia!.

wtorek, 29 grudnia 2015

Unilin Quick Step i BikeTimeTeam w aukcji dla mnie!

"Piękne czyny mają tak wysoką cenę dlatego, że są rzadkie, gdy niegodziwość i obojętność bywają znacznie częściej motorami działań ludzkich."

Albert Camus 

Firma Unilin właściciel marki Quick Step podarowała mi profesjonalny strój kolarski grupy Omega Pharma Quick Step. Nie jakąś tam reklamówkę, kopię czy podróbkę tylko oryginalny strój kolarski, który w 2014 roku można było zobaczyć w największych kolarskich wyścigach np. w Tour de France.  BikeTimeTeam zaproponował zorganizowanie aukcji. Chłopaki! Dziękuję. Kolarzy i miłośników rowerów zapraszam na  http://www.biketimeteam.pl/?p=463 gdzie dowiecie się o szczegółach akcji. Sam jestem ciekaw jak się to wszystko skończy...

Paweł I Szybki!

"Największe pomysły cechuje prostota."

William Golding

Powoli zbliża się nowy rok, a z nim kolejna akcja zbiorki 1% z podatku. Nie będę ukrywał, że zebrane w ten sposób pieniądze to jedyna szansa na moją rehabilitację. Taki mamy klimat... Pierwsza jaskółka już się pojawiła. Jaskółka zimowa, bo i akcja zimowa. Wierzę, że wojownicy światła nie prześpią akcji jak drogowcy ataku zimy i zbliżająca się akcja przerośnie moje najśmielsze oczekiwania. Taką mam nadzieję. Paweł okleił auto i dzięki temu moje dane będą widoczne. Może w tym roku będzie więcej aut z moją wizytówką. Paweł! Dziękuję. Chętnych zapraszam. Naklejki są i chętnie je rozdysponuję.

czwartek, 24 grudnia 2015

Massage from Emily!

"Ma­ma po­wie­działa mi, że każdy ma swo­jego anioła, że każdy ma i będzie go miał."

Ryszard Riedel 


Kochani! moja urocza kuzynka Emily przesyła Wam wiadomość:


"Thank you to all of the people who have cared for my cousin, with your hearts of gold and your amazing love, not just for Szymon but for the rest of his family also. Thank you so much."

Święta

"Jeden bałwan zimy nie czyni"

Władysław Grzeszczyk

Zbliżają się Święta... wszystkim życzę spokojnych i rodzinnych. No i śniegu powinienem życzyć choć raczej się nie zanosi. Odpoczywajcie i nabierajcie sił i choć przez kilka dni wstrzymajcie pośpiech i codzienną gonitwę. 
Wszystkim dziękuję za pamięć i wsparcie. Za codzienną pomoc i opiekę. Ani Masakracji za ciężką pracę i osiąganie niemożliwego. 
Specjalnemu Ośrodkowi Szkolno-Wychowawczemu
dla Dzieci Słabowidzących przy Dziewanny za zajęcia rehabilitacyjne i możliwość ich realizacji w domu. Pani Tisie, dwóm Ewom i Agnieszce za zaangażowanie i pomoc.
Fundacji Gajusz za opiekę medyczną, dyżury, pomoc i opiekę. Dzięki Wam nie muszę biegać od lekarza do lekarza i bezpiecznie spędzam czas w domu. Jesteście wspaniali. Pani doktor Małgorzacie Stolarskiej i Pani doktor Joannie Golec za opiekę lekarską niezależnie od pory dnia. Panu doktorowi Łukaszowi Przysło - PEG i cała reszta to jego zasługa. Paniom Beatom -  pielęgniarkom, Panu Grzegorzowi i całej załodze. Panu Przemkowi i Igorowi oraz wolontariuszom. 
Na koniec dziękuję Wam moi przyjaciele. Bez Was byłoby o wiele trudniej.
 

poniedziałek, 21 grudnia 2015

DELLkoratornia czuwa!

"Uśmiech wędruje daleko."

James Joyce

Odwiedziła mnie delegacja DELLkoratorni. Dokładnie rok temu trwały przecież prace w moim domu. DELLkoratornia odmieniła nasze wnętrza. Niezapomniany czas intensywnych prac i zmian. Zmieniło się wszystko. Kolory ścian, podłogi, meble... W piątek DELLkoratornia odwiedziła mnie znowu z pięknym koszem słodkości i pojemnikami pod moje łózko. Białymi rzecz jasna!  Teraz wszystkie potrzebne rzeczy znajdą swoje miejsce. Całą drużynę serdecznie pozdrawiamy! Potraficie robić wielkie rzeczy!

czwartek, 17 grudnia 2015

Niespodzianka

"Wybucha człowiek w życiu innego człowieka jak pocisk."

Aleksander Sołżenicyn

Dziś miałem niespodziankę. Odwiedził mnie gajuszowy Mikołaj i Śnieżynka. Przyjechali specjalnie dla mnie. Zaprzęg z reniferami czekał spokojnie na ulicy. Kto przechodził ten widział...
Były prezenty i życzenia. Bardzo mocno Wam dziękuję. Nie tylko za pięknego Mikołaja i cudowną Śnieżynkę. Dziękuję Fundacji Gajusz za opiekę. Za cały rok ciężkiej pracy. Za wizyty, badania, leczenie, pomoc i wsparcie. Za opiekę oraz wsparcie dla mamy i taty oraz Mateusza. Dziękuję pani doktor Małgosi, pani doktor Oli, pani Beatce niezastąpionej, panu Grzegorzowi. Tata pewnie o tym napisze w "Okiem taty", ale wspomnę tylko, że ten sposób opieki nad dziećmi w mojej sytuacji jaki pokazuje Fundacja Gajusz odpowiada postulatom taty. Dzięki opiece Gajusza mogę spokojnie przebywać w domu. Nikt mnie nie ciąga na badania krwi, nie muszę biegać za każdym razem do lekarza. Gajusz otoczył mnie i nie tylko mnie opieką całościową. Tak to powinno wyglądać. Brawo dla Gajusza... szkoda, że to nie jest powszechne. Szkoda, że publiczne ZOZ nie potrafią i nie chcą się tak zorganizować. W podejściu i jakości opieki jest przepaść. Dobrze, że Was mam. Dziękuję.

czwartek, 10 grudnia 2015

Wrrrr!

"Z tym niepomiernym ciężarem, jaki dźwigam dniem i nocą umarłbym chyba, gdyby co dzień nie dano mi okazji się pośmiać."

Abraham Lincoln

Trochę napuchłem i już mnie kłują i sprawdzają, a  jak się szuka to i się znajdzie. Tym razem wyniki badania krwi były tak słabe, że trzeba je było powtórzyć. Pewnie w laboratorium przecierali oczy. Mało płytek krwi mam... czyli znów infekcja. No to dostałem antybiotyk i czekam. Jutro się okaże czy nie odwiedzę szpitala. Tak dla przyrodniczej równowagi okazało się również, że Mateusz też ma bezobjawowe, cichutkie i ukryte zapalenie płuc. Jego też jutro czeka lekarz. Prawda, że miło! Nie warto  w ogóle uderzać w klawiaturę i pisać...no bo o czym?


niedziela, 6 grudnia 2015

Wykończony

"Umiera się raz i człowiek szyb­ko ok­ry­wa się sławą, ale żyje się w trudzie, bólu i cier­pieniu, długie la­ta, i to jest większe bohaterstwo."

Stefan Wyszyński
Dopadł mnie sen tak mocny, że w trakcie ćwiczeń można było wyginać mnie w dowolną stronę. Nie oponowałem. Spałem. Ania napracowała się solidnie, ale ma to sens nawet w trakcie mojego snu. Pobudza krążenie i utrzymuje stawy w odpowiedniej ruchomości. Ćwiczenia zakończyłem w takiej oto pozycji i nie jest to wynikiem upojenia alkoholem. 
Trochę ostatnio napuchłem na twarzy i trzeba było mnie "dosolić". Zwiększenie potasu poprawiło mój wygląd i na twarzy nie wyglądam już jak otyły mnich.  
Wiosna i lato były dla mnie bardzo aktywne. Teraz ciemna strona snu zabrała mnie daleko... nadchodzi zima. Ja zapadam w sen...