Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 czerwca 2014

Choć goni nas czas - Bucket list

„-Wiesz, starożytni Egipcjanie mieli piękne przekonanie o śmierci. Gdy ich dusze przychodziły do bram nieba, Bóg zadawał im dwa pytania. Odpowiedzi decydowały czy wejdą czy nie.
-Ok., kupuję. Jakie to pytania?
-Czy znalazłeś radość w swoim życiu? (…)
-Tak
-Jak twoje życie przyczyniło się do radości innych?”



Dawno nie było wątku filmowego. Dziś nie o niepełnosprawności. Bucket list to film o spotkaniu dwóch ludzi u schyłku życia. Spotkaniu przypadkowym, bo połączyło ich wspólne przeżywanie choroby. Tak precyzyjnie przez chorobę spotkali się przypadkowo w szpitalnej sali, a połączyło ich wspólne dążenie i chęć doświadczania życia w pełni i całym sobą. Chęć realizacji marzeń nawet tych najbardziej skrytych. Nicholson i Freeman stworzyli doskonały duet. Grają wyśmienicie. Wbrew potocznym opiniom film nie jest motywacyjną tubą: realizuj marzenia, bo życie ucieka. Nie odkładaj nic na przyszłość, bo może być za późno. Moim zdaniem film dotyka delikatnej sfery człowieczeństwa, stosunku do człowieka,  życia i śmierci. Poważny temat potraktowany z delikatnym uśmiechem.

niedziela, 29 grudnia 2013

Jaka jest cierpienia granica...

"Cierpienie ludzkie zawsze jest tajemnicą."

Jan Paweł II

Dziś nie będzie zdjęcia. Nie ma takiej potrzeby, a reportaż, który proponuję zbyt poważny. Tak wiele pytań i żadnej odpowiedzi. I ludzie dzielni, odważni i kochający. Cierpiący cierpieniem dziecka i swoim. Szlachetni  i silni. Silni niemocą własną i miłością do chorego dziecka. Jest i lekarz. Współczujący, słuchający, poświęcający własny czas. Lekarz, który nie tylko leczy. To co uderza w tym reportażu to czas i rozmowa.  O ileż łatwiej byłoby nam, dzieciom niepełnosprawnym i ich rodzicom gdyby lekarze poza zajmowaniem się stroną medyczną, przypadkiem lekarskim mogli i chcieli poświęcić czas na rozmowę z chorym i jego opiekunami. Ileż więcej dzieci mogłoby wrócić do domu z rodzicami, a nie być porzucanymi i pozostawianymi na oddziałach szpitalnych, gdyby po urodzeniu dziecka niepełnosprawnego zajął się rodzicami szpitalny psycholog. To z pewnością element, którego brakuje na oddziałach neonatologicznych, intensywnych  terapiach etc. Zbliża się koniec roku. Czas szczególny.  Również dla dzieci w hospicjach. Kochani nie zapominamy o Was! Życzymy Wam najlepszej możliwej opieki i spotkania właśnie z takim lekarzem. Wszystkich zaś zapraszam do obejrzenia pięknego reportażu p. Beaty Chyży Czołpińskiej „Jaka jest cierpienia granica...”



czwartek, 26 grudnia 2013

Droga do zrozumienia (Emily! Movie with english subtitles)

"Słuchajcie no, to i tak nie ma znaczenia, więc popatrzmy na zachód słońca"

Droga do zrozumienia

Jeszcze świątecznie, a ostatnie posty mocno poważne były, ale też czas był, żeby je napisać. Ja nadal charczę i odkrztuszam, ale robię to w domu, a nie w szpitalu. Bitwa obronna trwa. Dla rozluźnienia proponuję film, który jak pozostałe opisywane na Ciemnej Stronie Snu dotyka niepełnosprawności. Mam nadzieję, że Cyrk Motyli został przez Was obejrzany. Prawda, że piękny i pouczający? Tym razem natknąłem się na produkcję z naszego polskiego podwórka.   Dziś proponuję "Drogę do zrozumienia", film, który jest zwieńczeniem 6 lat pracy z osobami niepełnosprawnymi. Bardzo ciekawa i warta propagowania inicjatywa nie tylko filmowa, ale przede wszystkim terapeutyczna. Filmoterapia z pewnością przynosi doskonałe efekty w pracy z osobami niepełnosprawnymi.  Więcej dowiecie się na http://www.ddz.gkf.com.pl/. Sam film zaś, jest ujmujący. Po raz kolejny okazuje się, że chcieć to móc, a osoby niepełnosprawne dowodzą tego każdego dnia i przypominają, że cieszyć powinniśmy się z prostych rzeczy... takich jak zachód słońca na przykład. Zapraszam na 40 minutową wspaniałą podróż do Radzanowa...


poniedziałek, 9 grudnia 2013

Cyrk Motyli

"Im trudniejsza będzie walka, tym większe będzie zwycięstwo"

Cyrk Motyli



Cyrk Motyli – piękna i poetycka 20 minutowa filmowa opowieść. Urodzony bez rąk i nóg Will występuje w cyrku osobliwości. Występuje to zbyt wiele powiedziane. Raczej jest pokazywany. Zmęczony, pozbawiony godności człowiek bez celu, bez wiary w siebie, bo jak mieć wiarę w siebie, kiedy jest się wystawianym i pokazywanym jako ciekawostka, inność, wybryk, nie naszość, nie swojskość.  I tak spędza czas czując na sobie wzrok ciekawskiej gawiedzi, znosi  śmiech, docinki i upokorzenia. Traci wiarę w siebie… bo co taki człowiek jak on bez kończyn może. Szczęśliwie, w mieście pojawia się Cyrk Motyli, a jego artyści za namową małego chłopca idą zobaczyć cyrk osobliwości. Spotkanie prowadzi do przemiany Willa, który ucieka i przyłącza się do Cyrku Motyli. Nie chce być już jedynie dziwadłem i odmieńcem. Cyrk Motyli jest gościnny i otwarty na ludzi. Will mógłby tam żyć wygodnie bez obowiązków, ale widząc jak szczęśliwą grupę stanowią artyści Cyrku Motyli, odzyskuje wiarę w siebie i chęć do życia. Czy jest to łatwe? Oczywiście, że nie. Nowi przyjaciele nie wyręczają Willa. Wspierają i dopingują, pokazują możliwości, ale to Will musi podjąć działanie i uwierzyć w siebie… Czy to się udaje? Ocenę jak zawsze pozostawiam wam...


W filmie między innymi występuje Nick Vujicic. Jego wystąpienia na żywo są równie interesujące i barwne jak zagrana rola



wtorek, 5 listopada 2013

Mar Andentro

"Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna."

Czesław Miłosz

Dziś film, który w komentarzu polecił anonimowy czytelnik. Skoro ja mam nadzieję, że oglądacie filmy, o których czasem wspominam nie ma się co dziwić, że macie takie oczekiwania wobec mnie. I bardzo dobrze. Komentujcie i podpowiadajcie.
 Mar Andetro to piękny film. Nabyta niepełnosprawność, wieloletnia walka o godność do decydowania o własnym losie i życie bohatera, jego rodziny i przyjaciół. Rodziny zmęczonej codzienną opieką, która z poświęceniem własnych pragnień i ambicji oddaje się opiece nad chorym. Ten film w przeciwieństwie do Nietykalnych nie tryska humorem, nie rozbawi widza do łez. Nie będzie szalonych rajdów samochodowych, ani spektakularnych przelotów samolotem. Jednak przyciągnie do ekranu i nie wypuści, aż do końcowych napisów. Spokój nadmorskiej osady, ciepłe doskonałe zdjęcia, spokojne życie i burzące ten spokój i obraz dążenie bohatera do popełnienia samobójstwa. Chęć uwolnienia siebie i bliskich od własnej osoby, codziennej opieki i poświęcenia. Pytania, które zadają sobie przykuci do łóżek i ich rodziny. Lekko nie będzie. Wrażliwszym polecam pudełko chusteczek. Film wbija w podłogę, a wszystko toczy się powoli i spokojnie...

sobota, 12 października 2013

Chce się żyć

"Prawdziwy problem w byciu rośliną jest taki, że nikt cię nie rozumie"

Chce się żyć

Wstrząs. Tak można jednym słowem określić ten film. Jeśli zamierzasz mieć bajecznie udany weekend to z pewnością film przełóż na dni powszednie. Czy jest to film dla rodziców dzieci takich jak ja? Przecież maja to na co dzień. Przecież jak już znajdują chwilę to powinni odpocząć, odreagować, nabrać sił. Pewnie i tak pójdą i opuszczą kino wstrząśnieci jak reszta oglądających. Nie dlatego, że film jest drastyczny, czy w sposób dokładny pokazujący zwykły szary dzień, miesiąc, kolejne lata życia i zmagań  chorego na mózgowe porażenie dziecięce. Oszczędny w formie, doskonale skadrowany bez zbędnej brawury i dynamiki w pracy kamerą. Świetna scenografia od lat 80 do chwili obecnej. Muzyka, która oddaje emocje i współgra z obrazem. Jest i aktorstwo. Doskonałe, które wymagało tytanicznej pewnie pracy, obserwacji i ćwiczeń. Nie tylko głównego bohatera. Dla spragnionych szczegółów http://trochepiekniejszekino.blogspot.com/2013/10/dobrze-jest.html?spref=fb. 
To wszystko jednak podporządkowane jest historii walki bohatera o bycie człowiekiem. Nie rośliną. Cytat początkowy to myśl, którą bohater oddaje stosunek otoczenia do jego osoby. Poza rodzicami i garstką osób świat traktuje Mateusza jak roślinę. To właśnie jest jego ograniczenie i z niczym tak mocno nie walczy. Chce udowodnić światu, że nie jest rośliną. Szćzęśliwie spotyka terapeutkę, która zauważa -  mimo ograniczeń, mimo braku mowy, że bohater czuje i rozumie. Świadomie. Rozpoczynają wspólnie naukę alternatywnego sposobu porozumiewania się. Pierwsze zdanie, które buduje bohater dla swojej mamy to "Nie ja roślina". 
Film wbija w fotel. Na sali nie słychać rozmów, telefonów, czy mielenia popcornu. Nikt nie żłopie coli. Sala jest cicha i skupiona. Jeśli Mateusz chce żyć to czy my mamy prawo zwątpić?

zdjęcie Maciej Gallus

czwartek, 19 września 2013

Benda Bilili

"Błogosławieństwem i za­razem przek­leństwem człowieka jest je­go mózg. Tam rodzi się chęć życia i tam ona umiera. "

Emil Zola

Pełnosprawni niepełnosprawni. Chęć życia i muzyka. Ulice Kinszasy. Dotknięci polio muzycy pokazują, że można cieszyć się życiem i dążyć do upragnionego celu. Muzyka i zespół. Niby przy okazji animacja społeczna. Bezdomne dzieciaki nagle mają co robić. Powstaje zespół. Grają i tańczą. Na ulicy. Mimo choroby i problemów codziennego życia. Siła marzeń i wola walki. Bez użalania się nad sobą, bez tkliwości. Talent i praca dają pożądany efekt. Muzyczna mieszanka rodzimego kongijskiego folku reggae i R&B. Muzyka ulicy, muzyka duszy. Piękna strona człowieczeństwa mimo ograniczeń,  choroby i bezdomności. Dowód, że marzenia się spełniają. Dziś już nie muszą żebrać. Grają regularne koncerty.
PS. Wszystkim życzę takiej woli walki, determinacji, pogody ducha i braku ograniczeń.