wtorek, 13 sierpnia 2013

ZombieSquad

"Wszystko co istnieje w dowolnym miejscu na ziemi, istnieje też w Paryżu"

Wiktor Hugo

To i zombicide nie mogło zabraknąć. Rozgrywki są gorące i dynamiczne. Plansza potrafi się bronić, a gracze nie poznali jeszcze wszystkich nowych postaci. Szczęśliwie grający mają cierpliwość. Niektóre scenariusze to 5 godzin zabawy. Dla wtajemniczonych zdjęcie poniżej. Wylosowano kartę: Wszyscy walkerzy dodatkowa akcja...

Le Stryjo

"Czas jest bezwzględnym rzeźbiarzem ludzi"

Odisseas Elitis
Pracownia rzeźbiarza miniaturowego...skupienie i precyzja. Bezkształtna masa nabiera znaczenia. Powstaje kolejna figurka...Aura i magia rzeźbienia unosi się w powietrzu. Wyobraźnia i warsztat. Praca jest inspirująca. Nowi adepci próbują swych sił. Początki zaskakująco obiecujące. Ja odpoczywam po śniadaniu. Dziś obudziłem się rześki i przytomny. Nabrałem też kolejnej umiejętności. Wiercę się podczas snu. Czas zabezpieczyć barierki przed uderzeniem!


Paris style

"Paryż jest na tyle duży, żeby się zgubić, ale i na tyle mały zarazem  żeby móc coś dla siebie znaleźć."

Carlos Ruíz Zafón

Każdy znajdzie to czego szuka, zabytki i paryską cepelię, zaśmiecone ulice, dzielnice żyjące własnym rytmem. Jak wszędzie. Im dłużej pozostajemy w nowym miejscu tym łatwiej dostrzegamy różnice i szczegóły. Chłopiec ze zdjęcia jest znaczący...Paryż z pewnością jest miejscem gdzie sztuka ulicy ma swoją niezaprzeczalną wartość. Trudno tu znaleźć szkaradztwa wymazywane na budynkach przez piłkarskich analfabetów bez wyobraźni przestrzennej. Nie oznacza to wcale, że nie ma typowych dla miast wpisów "kultury" hiphopowej, ale istnieje tu wyczuwalna równowaga i miejsce wypowiedzi dla wszystkich, którzy mają coś do powiedzenia i potrafią to wypowiedzieć. Do tego nikt tego nie niszczy, nie zamalowuje biało szarymi łatami. Żyje sobie taka artystyczna wypowiedź tak długo, aż nie spłowieje. Dla zainteresowanych ciekawym wyzwaniem jest wyszukiwanie serii... można na przykład zacząć od kultowych już ulicznych publikacji Space Invader'a.





albo szukać czegoś zupełnie innego...




poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Park Asterix

"Tylko niekiedy szczęście bywa darem, najczęściej trzeba o nie walczyć."

Paulo Coelho

Dziś Mateusz nie musiał o nic walczyć. Został wspaniałomyślnie zabrany do Park Asterix. Był przemoczony, wykręcony, wyhuśtany. Zjechał ze wszystkich wysokich kolejek górskich jakimi dysponuje ten park. Godzinne kolejki go nie zrażały. Dzień spędził bardzo intensywnie i pewnie na długo go zapamięta. Wrócił do domu dumny i zadowolony. Ja już śpię. Tata idzie z Dyjakiem na rolki, żeby odpocząć po kolejkach górskich. Dziś zdjęcie koszulki taty łatwe do odgadnięcia...









niedziela, 11 sierpnia 2013

Petanque

"Tylko w życiu wszystko się postarza, wiecznie młoda jest tylko fantazja."
Friedrich Schiller

Wczoraj dzień spędzony na powietrzu zmógł mnie i spałem. Nauczyłem się natomiast nowej umiejętności. Zacząłem udawać niezadowolenie i wymuszać określone zachowanie. Jednym słowem strzelam focha. Rano podczas karmienia jestem sadzany na wózku co nie bardzo mi się podoba. Zaczynam więc się kręcić, prychać i wykrzywiać. Stan błogości odzyskuję po wzięciu na ręce. Dalej mogę jeść już normalnie. Poza piknikiem w parku odbył się wczoraj również mecz towarzyski w petanque czyli po polsku bule. Drużyna Francji czyli La Stryjenka i Le Stryjo ustąpili pola polskiej kawalerii i przegrali 0:2. Gra miała raczej charakter losowy :), ale odbyła się w miejscu do tej gry stosownym. Znalazł się również miejscowy komentator i trener w jednej osobie. Tym razem nie będzie pytania o koszulkę taty z przyczyn technicznych :)





sobota, 10 sierpnia 2013

Bezcenne...

"Muzyka nie tylko daje nam ukojenie i dostarcza rozrywki. Jest czymś więcej. Można poznać człowieka po muzyce, jakiej słucha."

Paulo Coelho

Czasem ciche marzenia się spełniają... Mateusz ćwiczący na akordeonie w Parku La Villette... tuż przed seansem kinowym na powietrzu. Kto by pomyślał. Wokół gwar i piknikowy nastrój. Rozłożone koce, rozmowy i zabawy. Mateusz z dużą odwagą ćwiczył, a ludzi wokół masa. Brawo Mateusz!. 




Espresso


"Oto spoczęłaś w białej porcelanie,

Arabskich pustyń córo, czarna kawo!"

Antoni Lange

Jak widać, niektórym luz uderza do głowy. Espresso, pite na ulicy, monaco drink...przechodnie mijający kafejkę. Środek miasta, a cicho i spokojnie. Tata wynajduje dziwne miejsca. Żeby zobaczyć wieżę Eiffla musiał minąć tydzień od przyjazdu. Chyba niezbyt się tam spieszyliśmy. Hasydzkie, afrykańskie i arabskie dzielnice są zdecydowanie ciekawsze.

Dla twardzieli kolejne pytanie: Jaki bohater jest na koszulce taty?

Paryski luz

"Bo wszechświat zawsze pomaga nam spełniać marzenia, nawet najbardziej błahe."

Paulo Coelho

Kawa wypita w małej kawiarence, jazda na rolkach po paryskich uliczkach, a może i ćwiczenia na akordeonie w paryskim parku? Jak niewiele potrzeba do szczęścia... Ja zostałem z Le Stryjem i La Stryjenką w domu, a reszta pojechała oglądać Paryż na rolkach. Dla każdego coś dobrego. Tak, w ręku trzymam zimną butelkę z piwem. Trzymam i nie wypuszczam. Czuję zimno i się dziwię. 
Kilkanaście kilometrów na rolkach potrafi zmiękczyć nawet chłopca lat 11. Mateo był padnięty, ale dzielnie przejechał całą trasę. Po drodze, wzdłuż kanału, zobaczył zakłady naprawcze pociągów TGV i squat... trochę to inny Paryż niż na pocztówkach. Wieczorem jeszcze rozgrywka w Zombicide i już o 2.00 wszyscy grzecznie spali...

Na koniec mały quiz: jakiego bohatera ma na koszulce tata?









piątek, 9 sierpnia 2013

Paryż

"Le cœur a ses raisons que la raison ne con­naît point."

Blaise Pascal

Jestem. Dotarłem. Odpoczywam u le Stryjka i la Stryjenki. Z moim karmieniem i postojami na leki itd. dotarliśmy do Paryża po 20 godzinach. Bez kłopotu. Zniosłem to bardzo dobrze. Teraz już tylko spacery... La Vilette, Montmarte, Pont-de-Flandre. Rowery i rolki. Spacery nad kanałem, wąskie uliczki, zapach świeżego pieczywa i kawy...

środa, 31 lipca 2013

Dawid


"Pytanie: co robić, by nie tracić czasu? Odpowiedź: doświadczać go w całej jego rozciągłości."

Albert Camus

Właśnie doświadczyłem. Już nie taki malutki ze mnie chłopiec. Obok mnie wzorzec maleństwa... świeżutki Dawid - opiekun i dowódca. Mikrochłopiec. To synek Arka i naszej Ani Masakracji. Teraz już wiem, że nie jestem najmniejszym maluszkiem. Okazuje się, że spory ze mnie chłopiec.  Jestem duży i niezauważalnie urosłem. W końcu skończyłem 3 lata i 4 miesiące. Czasu z pewnością nie traciłem. Obijać się nie obijałem. Dawid! Rośnij i nabieraj sił! Ne ma co marnować czasu. Jeść i rozrabiać! Witamy na planecie Ziemia.  


wtorek, 30 lipca 2013

Zanurzenie

"By dojść do źródła, trzeba płynąć pod prąd."

Stanisław Jerzy Lec



To i ja na przekór wszystkiemu znalazłem się w wodzie w jeziorze. Możecie sobie wyobrazić moje zdziwienie. Woda zimna, nie ma płynu do kąpieli, ani mojego leżaka. Bez suszarki, ręcznika i oliwki. Zostałem wstawiony pionowo do wody i już!. Tata mnie trzymał. Powietrze gorące, żar z nieba się leje, a ja pionowo sterczę w tej zimnej wodzie i chyba podobało mi się. Dla mnie to duża nowość.  Nowe wrażenia. To pierwsze takie zanurzenie.  Po ramiona. Ciało kołysze się, mięśnie rozluźniają. W efekcie nieco się schłodziłem i upał nie był tak dokuczliwy jak woń podpałki grillowej na brzegu. Człowiek to dziwne stworzenie. Komplikuje wszystko co proste. Jak Fum, który męczy się to wypoczywa, a wypoczywając męczy. Więc stada Fumów przemierzały brzeg z tobołami i grillami w sobie tylko znanym celu. W końcu niedziela, taka gorąca. Trzeba wypocząć. Bez stolika, leżaka, parasola, materacy, krzesełek, lodówki z alkoholem przecież się nie da.  Ja zaś z rodzicami i Ramzesami tak po prostu z boku, w cieniu na kocyku, z jajkami na twardo i pomidorem. Na deser ciasto i arbuz. Bieda…, bo przecież bez grilla… i bez śmierdzącej podpałki. Jak zwykle pod prąd. Jak zwykle nieprzygotowani.

wtorek, 23 lipca 2013

Leniwa niedziela


"Trze­ba leżeć na ple­cach, by na­pat­rzyć się niebu." 

Paul Morand


W niedzielę leżałem na trawie. Ciepło, błogo i spokojnie. Powietrze, zapach trawy i gołe stopy. Odpłynąłem. Sen, taki zdrowy i spokojny. Bez ataków. Mhm, żeby można było tak dłużej sobie poleżeć. Niestety kazdy dzień się kończy. Zapada zmrok, robi się chłodniej i wilgotno i pojawiają się komary. Chwila nieuwagi i moje oko wygląda jak po spotkaniu z braćmi KliczkoCałe szczęście, że maści pomagają i obrzęk ustępuje...
Z kolonii nad morzem wrócił Mateusz. Zmiany są widoczne... cóż... moda rządzi się swoimi prawami, szczególnie młodzieżowa. Raper akordeonista? Ciekawe.