środa, 25 grudnia 2013

Okiem taty - Procedura dofinansowania fotelika samochodowego dla dzieci niepełnosprawnych

"Biurokracja to dobrze zorganizowana zaraza" 

Cecil Parkinson

Prawda jakie piękne motto? Pewnie i chęci są... panie miłe i sympatyczne, jednak uczestnicząc w procedurze uzyskania dofinansowania zakupu fotelika samochodowego dla dzieci niepełnosprawnych stwierdzam, że nie działa to tak jak powinno. Od razu zaznaczę, że nam się udało i dostaliśmy dofinansowanie, więc nie powinienem narzekać. Nie o narzekanie jednak chodzi tylko o poprawienie działań urzędników tak, żeby ułatwiać, a nie utrudniać. Mam takie wrażenie, że tak jak w latach 80 wchodząc do MOPS powinienem czuć się jak petent, a przecież MOPS jest dla takich ludzi jak ja, nie odwrotnie. Urzędnicy są dla mnie, a nie ja dla nich, bo dzięki temu, że jest Szymon i inni potrzebujący oni mają pracę, a chyba o tym zapominają... Jak zwykle na początku należy złożyć wniosek, który wcześniej trzeba pobrać. Pobraliśmy zatem i we wrześniu złożyliśmy wypełniony formularz, który otrzymaliśmy. Wniosek powinien być rozpatrzony pozytywnie lub negatywnie o czym składający powinien zostać powiadomiony. Tyle teoria... w praktyce po kilku dniach zostaliśmy wezwani do MOPS-u. Jak się okazało nie została wypełniona jakaś część formularza. Niby nic...szkoda tylko, że jej nie otrzymaliśmy.  Wysłuchałem grzecznie, że wniosek powinien zostać wypełniony w całości, uzupełniłem z uśmiechem i tyle. Urzędnik nie przyjmował do wiadomości, że nie przekazał całego wniosku... zapytałem jeszcze czy to na pewno, aby wszystko i po potwierdzeniu uradowany opuściłem budynek.  Po jakimś czasie znów zostaliśmy wezwani. Okazało się, że czegoś brakuje. Tym razem do wniosku nie było dołączonego ksera dowodu rejestracyjnego samochodu. Szkoda, że nikt o tym nie wspomniał -  na wstępie - lub nie uzupełnił braku przy składaniu wniosku lub pierwszej poprawkowej wizycie. Kserokopia dowodu została uzupełniona... w sumie to urzędnik powinien sprawdzić czy mamy samochód. W kraju absurdu przecież jest możliwe, że będziemy chcieć taki fotelik nie posiadając samochodu co przecież absurdem samo w sobie nie jest, bo nie posiadając samochodu też można dowozić dziecko samochodem np. kolegi, taksówką etc. Pewnie przepisy, ustawodawca oraz wykonawca czyli PFRON z MOPSem nie mają takiej wyobraźni. Po długim oczekiwaniu związanym pewnikiem z kwestią finansowania przez PFRON dostaliśmy decyzję tuż przed świętami, że uzyskaliśmy dofinansowanie i ponieważ MOPS jest zgodnie z mottem po to żeby pomagać dostaliśmy na to UWAGA..... CAŁY TYDZIEŃ. Inni szczęśliwcy również... nie ma się co dziwić, że sporo z nich zrezygnowało. Jakże to prosta decyzja wybrać fotelik dla dziecka niepełnosprawnego. Są przecież dostępne wszędzie. My zapobiegawczo wybieraliśmy wcześniej i jedyne co pozostało nam do zrobienia to zamówić fotelik i dostarczyć do MOPS fakturę. Proste? Dofinansowanie jest do 5 tysięcy złotych przy czym 15% musi być wkładu własnego. Zamówiliśmy fotelik oraz niezbędne dla Szymona dodatki i dostarczyliśmy fakturę do MOPS zgodnie ze specyfikacją: fotelik, podstawa, podnóżek, złącze isofix etc. Co się okazało? Okazało się, że faktura jest źle wystawiona i trzeba ją poprawić. Powinna być wystawiona na 5000 plus dodatki...szkoda tylko, że nikt o tym wcześniej nie wspomniał. Można przecież napisać, krótką instrukcję jakie dokumenty są potrzebne, jak powinna wyglądać faktura etc. Urzędnik mógłby za pierwszym podejściem sprawdzić formularz, uzupełnić braki, poinformować o pozostałych wymaganiach. Po co? Po to, żeby poza świadomością dobrze spełnionego obowiązku nie zawracał przysłowiowej "dupy" i nie marnował czasu, którego i tak nie mamy na ewidentne pierdoły. Przy okazji wpadło mi do głowy, że taki urzędnik mógłby to wszystko zrobić u mnie w domu, ale to chyba jak na MOPS zbyt daleko idące marzenie. Może nawet mrzonka.

PS.

Ciekawe również, że foteliki rehabilitacyjne firm Recaro i Besafe są, aż tak horrendalnie drogie. Poza kilkoma obszytymi styropianami niczym nie różnią się od zwykłych fotelików dla dzieci zdrowych. Jest to czyste wysysanie pieniędzy i żerowanie na niepełnosprawności. Te fotele nie posiadają nic szczególnego, ani w budowie, ani wykonaniu.. Brawo Recaro, brawo Besafe!

Mimo wszystko...

"Swoją radość można znaleźć w radości innych; to właśnie jest tajemnicą szczęścia."

Georges Bernanos

Skoro postanowiliśmy zostać w domu to nie mogło się obyć wczoraj bez kolacji. Ja z racji słabego stanu raczej leżałem, ale goście . Babcie i i ciocia stawiły się punktualnie. Widząc mnie mocno się zmartwiły, ale w domu przeciez był niezastąpiony tata i jakoś udało się te smutne nastroje opanować.  Honory Mikołaja pełnił Mateusz. Prezentów starczyło dla wszystkich. Chyba wszyscy byli zadowoleni. Ciociu Kingo, Mateusz dotrzymał obietnicy i prezent otworzył wczoraj...






Pan Kot

"Czy dom bez kota - najedzonego, dopieszczonego i należycie docenionego - zasługuje w ogóle na miano domu?"

Mark Twain

 Pan Kot jakiś taki bardziej świąteczny. Śpi w dziwacznym ułożeniu, w którym zwykle oczekuje porcji głaskania. Dzisiaj śpi tak jak ja. Może w jakiś sposób mnie też to pomaga. Nie wiem... szary eminencja zdecydowanie wie jak nabierać sił i wypoczywać. Dla wszystkich przemęczonych i potrzebujących głaskania, przytulania, drapania krótka fotoinstrukcja jak jednoznacznie dać do zrozumienia domownikom co powinni zrobić. Efekt murowany. Pan Kot ma skuteczność 100%. Odpowiednio złożone łapki potrafią czynić cuda.


 

Dla porządku

"Dlacze­go Chaos zaw­sze wyg­ry­wa z Porządkiem?
Po­nieważ jest le­piej zorganizowany." 

Terry Pratchett

To dla porządku w chaosie przypomnę:
1. Aukcja trwa i robi się gorąco. Są licytujący, którzy ewidentnie potrzebują konkurencji. Szczegóły -  http://allegro.pl/kalendarz-2014-ciemna-strona-snu-i3806536848.html

2. Konkurs na wasze ulubione zdjęcie z bloga trwa i powoli, bardzo powoli się rozkręca. Zasady :  http://ciemnastronasnu.blogspot.com/2013/12/konkurs.html

Jeżyk mnie nie odstępuje...


Jeżyk

"Sa­mo cze­kanie jest nadzieją. Cze­kam, a więc mam nadzieję. Gorzki smak nadziei." 

Anna Kamieńska

Dziś pilnuje mnie jeżyk. Na szczęście nadal jestem w domu, ale czuję na sobie badawczy wzrok rodziców. Jedno chrząknięcie i stoją na nogach. Pierwsze dawki antybiotyku zadziałały na tyle dobrze, że nie jestem jeszcze w szpitalu. Jeśli tylko będę jadł i pił leczyć się będę w domu. Jeśli mój stan się pogorszy i przestanę reagować, jeść i pić... wyląduję w szpitalu. Standardowa procedura: szybkie pakowanie, podróż, izba przyjęć, izolatka. Na razie jednak jest nadzieja, że opanujemy chorobę. W związku z powyższym jestem opukiwany, oklepywany, inhalowany, masowany, poddawany wibracjom, szprycowany tabletkami, syropami i kontrolowany co chwilę. Dobrze, że przynajmniej jak śpię to nikt mi nie przeszkadza...

wtorek, 24 grudnia 2013

Taki los...

"O, gdyby można było czytać z księgi losu" 

William Shakespeare

No to klops! Miało być pięknie...święta, prezenty, rodzinne rozmowy i... okazało się, że mam zapalenie płuc. Słaby jestem, lejący, półprzytony i nieobecny. Ciemna strona snu podstępna jest. Bez kataru, bez gorączki, bez kichnięcia i kaszlu. Pani doktor przyszła i już dostaję antybiotyk. Na stole leży skierowanie do szpitala. Najbliższe godziny pokażą czy reaguję na leki czy też pakujemy walizki i jedziemy do szpitala. Taki los... święta wszelakie w szpitalu to moja specjalność. Plany na najbliższe dni wzięły w łeb. Kolejny raz okazało się, że jakiekolwiek próby przewidywania, bądź planowania nie mają sensu. Nie ma wczoraj... nie ma jutra... jest tylko dzisiaj, a dzisiaj jest mnie mało na tym świecie.

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Radosnych Świąt

"Święta dlatego w takiej u nas cenie,
Że są nieliczne w różnych dni bezliku,
Jak te kosztowne, najgrubsze kamienie,
Z rzadka dzielące perły w naszyjniku."


William Szekspir

Kochani, zbliżają się Święta. Kończy się kolejny rok. Życzę Wam pogody ducha, radości i zdrowia. Uciechy z  życia, chęci do realizowania marzeń i siły do pokonywania przeciwności. Dla Was wszystkich gorące pozdrowienia!

niedziela, 22 grudnia 2013

Szymon Rocky

"Nieważne, jak mocno uderzasz, ale jak dużo jesteś w stanie znieść i nadal iść do przodu."

Rocky Balboa

Łatwo upaść po mocnym uderzeniu,  a przedwczesne dojrzewanie to cios wagi ciężkiej. Kolejny. Nie pierwszy i na pewno nie ostatni. Co jescze mnie spotka? Jakie powikłanie będzie następne? Trudno przewidzieć. Dziś jednak jak bokser podnoszę się po nokaucie i podejmuję walkę. Ciemna Strono Snu! Znów gotowy jestem do walki. Czekam w swoim narożniku! Pokaż się. Czy sam dam radę? Czy nie potrzebuję wsparcia? Czy ta walka ma jakiś sens? Jakikolwiek... przecież nawet jak mój stan się poprawia to czy coś się zmienia? Powikłany umysł w bezbronnym ciele... Wiele ciosów i wiele nokautów. Ile jeszcze zniosę ja? Ile zniosą rodzice? Dziś znów założyłem rękawice i unoszę ręce, by trzymać gardę. Jeżeli ja próbuję walczyć to rodzice nie odpuszczą... Tata z Mateuszem już założyli swoje. Mama bije gołymi pięściami...

Odzyskać świadomość

"Życie polega na ruchu i ruch jest jego istotą"

Arthur Schopenhauer

Ja ocknąłem się z niebytu i powoli wracam. Otwieram oczy, nasłuchuję. Powoli, na nowo oswajam się z rzeczywistością. To jak powrót z dalekiej egzotycznej podróży. Po kilku dniach po powrocie mija zdziwienie i można spokojnie odetchnąć. Znów powoli zaczynam słuchać. Od tygodnia zjadłem pierwszy pełny posiłek, po którym byłem wyraźnie zadowolony i spokojny. Trochę jestem napięty, ale to niestety normalne. W tym czasie Mat zdążył rano pograć z tatą w kosza, potem poszli na lodowisko, a wieczorem jeszcze planują basen. Mogę im tylko kibicować...

Ciemność

"Jestem w ciemności i próbuję widzieć jasno."

 Albert Camus

Ciemność. Ostatnie 6 dni po szpitalu to ciemność. Ciemna strona snu potrafi o sobie przypomnieć mocno i dobitnie. Byłem nieobecny, bez kontaktu. Gdzie byłem? Nie pamiętam. Dziś wreszcie otworzyłem oczy i przypomniałem światu, że jestem. Po szpitalu okazało się jednak, że nie jest całkiem dobrze. Za szybko dojrzewam, a to oznacza podwyższony poziom testosteronu. Jądra i nadnercza po prześwietleniach działają prawidłowo. Została przysadka mózgowa... trzeba będzie wykonać rezonans magnetyczny. Jeśli będzie ucisk to operacja... jeśli nie... to przez kilka lat będę dostawał zastrzyki. Widocznie mało mam problemów...

sobota, 21 grudnia 2013

KONKURS!

"Fotografując staraj się pokazać to czego bez ciebie, nikt by nie zobaczył."

Robert Bresson


2013 rok to dużo wpisów, wiele zdjęć i wydarzeń, bo i dużo działo się ze mną. Wiem, że jesteście, czytacie, kibicujecie. Dlatego też aktywizuję Was i ogłaszam konkurs na najlepsze Waszym zdaniem zdjęcie umieszczone na Ciemnej Stronie Snu w roku 2013!. Zasady są proste choć wymagają wysiłku - 233 posty w 2013 do przejrzenia.

1.Każdy chętny wybiera do TRZECH jego zdaniem najlepszych zdjęć. Takich, które się podobają najbardziej niezależnie od powodów, choc te mogą być oczywiście opisane.  Będzie mi z tego powodu bardzo miło.

2. Głosy oddajecie jak wam wygodnie:

na portalach (facebook, g+) pod udostępnionym postem, lub w komentarzu do posta na blogu. Jak wam wygodnie, up to you...Liczą się również odpowiedzi ,mailowe bezpośrednio do mnie.


3. Jak wskazać zdjęcia? Jeśli w poście jest jedno zdjęcie wystarczy tytuł posta i data publikacji. Jeśli zdjęć w poście jest więcej to podajemy jeszcze opis lub nr zdjęcia licząc od góry.


4. Będą nagrody trzy - jak zwykle unikatowe i niepowtarzalne, które rozdane zostaną po przeprowadzonym losowaniu. Metodę losowania wybiorę z domownikami póżniej. Może się przecież zdarzyć, że zagłosują tylko trzy osoby i żadna metoda losowania nie będzie potrzebna.

5. Konkurs trwa do momentu jego zakończenia czyli do ogłoszenia wyników. Wyniki ogłosimy nie wcześniej niż 1.01.2014 co oznacza, że na pewno macie czas do 31.12.2013.

Miłej zabawy!


Przyjaciel

"Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać."

Antoine de Saint-Exupéry 

Ja na rehabilitacji, a tu proszę! Polegiwanie, kołderka, podusia i Elwood czyli Pan Kot. Na takie leżenie w uścisku Pan Kot pozwala tylko Mateuszowi. Pan Kot zdaje sobie sprawę, że Mateusz pragnie psa i stara się jak potrafi... Mateusz nad takim uchwytem pracował dwa lata. Przed snem zabierał Pana Kota i kładł go na brzuchu trzymając rękami, Pan Kot znosił to cierpliwie i nigdy nie atakował. Czekał cierpliwie, aż Mateusz zaśnie i rozluźni uchwyt. Dziś Pan kot nie protestuje i równie chętnie obejmuje Mateusza.

wtorek, 17 grudnia 2013

Aukcja kalendarza

"Sma­kuj życia po­woli, według ka­len­darza, dzień po dniu. Nie ma co wy­rywać się do przo­du, bo to tak, jak­by stra­cić kon­takt z włas­nym ro­zumem, a wte­dy już tyl­ko krok do ja­kiejś tra­gedii, nieko­nie­cznie w an­tycznym stylu. " 

Andrzej Klawitter

Jest kalendarz, a to oznacza, że kończy się kolejny rok. Na podsumowania przyjdzie pewnie jeszcze czas. Dzisiaj natomiast wiadomość. Są dostępne dwa egzemplarze do wylicytowania na aukcji. Kalendarze zdobędą dwie osoby z najwyższymi ofertami :).Kalendarz A3, czarno - biały ścienny. W trudzie wybraliśmy 13 zdjęć z wpisów z 2013 roku. Łatwo nie było (może w przyszłym roku zorganizujemy konkurs, żebyście to Wy wybrali zdjęcia). Aukcja pod adresem:




niedziela, 15 grudnia 2013

Jestem w domu

"Wyjście jest łat­we. Powrót wy­maga [...] wy­siłku wo­li, po­nieważ jest o wiele trudniejszy."

Terry Pratchett

Wróciłem. Tym razem udało się szybko. Ręcę tylko pokłute. Śladów od igły dużo... Jak zwykle ciężko pobrać mi krew. Założyć wenflon prawie niemożliwe. Najważniejsze jednak, że z hormonem wzrostu chyba wszystko w porządku. Dziś odpoczywam i odsypiam szpital.

sobota, 14 grudnia 2013

Kalendarz 2014

"Każde zdjęcie jest wspomnieniem i nic bardziej nie uświadamia nam kruchości czasu, jego nietrwałej i ulotnej natury - niż fotografia."

Ryszard Kapuściński

Próbka przesłana na szybko. Tata robił zdjęcia. Wszystkie z ciemnej strony snu z tego roku. Takie założenie. Wszystkie czarno białe. Hubert poskładał, a ma rękę, nie da się ukryć, a mistrz drukarski Marcin dokończył dzieła, Na zdjęciu próbki, które tata oglądał... może jeden lub dwa egzemplarze trafią na blogową aukcję? 

piątek, 13 grudnia 2013

Endokrynologia

"Nie istnieją dolegliwości, które byłyby a priori nieuleczalne. Istnieją jedynie choroby, których obecnie nie potrafimy jeszcze leczyć."

Vladimir Jankélévitch

    Zameldowałem się rano na izbie przyjęć. No i zaczęło się. Prześwietlenia, badania, testy. Igły, narzędzia, urządzenia, maszyny, aparaty... nuda. Na razie nic złego nie znaleźli, ale sami wiecie jak wyglądać może urażona duma lekarska... Jak to? Ja nie znajdę, ja nie znajdę? Będę szukał i znajdę, jak nie tą, to inną jednostkę chorobową. Pieniądze podatnika nie mogą się zmarnować. Nie po to lekarz długo studiuje, żeby tak po prostu nic nie znaleźć. No to szukają... szukajcie lekarze szukajcie! Mój stan się od tego nie poprawi. Woda nie zamieni się w wino, a mózgu mi od tych badań nie przybędzie. Widzieć nie zacznę, chodzić też od jutra nie będę. Cóż, po prostu kolejna, krótka, szpitalna przerwa...

czwartek, 12 grudnia 2013

Przegląd tygodnia

"Życie co jakiś czas podaruje ci cudowną chwilę. Naciesz się nią."

H. Jackson Brown



W końcu nie wiadomo co wydarzy się jutro. Ja na przykład w tym tygodniu odwiedziłem fryzjera. Wczoraj byłem w Warszawie u dr Zwolińskiego, żeby dopasować leki przeciw padaczce i skonsultować EEG. Mój mózg dalej wariuje. Neurony zamiast pracować w spokoju i powoli szaleją. Poprawił się za to zapis górnej prawej części mózgu. Jest trochę bardziej stabilny i "normalny" Dzisiaj razem z dziećmi z Kolorowego Świata wysłuchałem jasełek. Po normalnych zajęciach, terapiach i spotkaniu z jasełkami w figloraju padłem zmęczony. Jutro zamelduję się w szpitalu CZMP. Pani doktor dopatrzyła się jakichś problemów z hormonami i trzeba zrobić badania.  Weekend w szpitalu… marzenie każdego dziecka. No, ale sprawa zbyt poważna, żeby ją zlekceważyć. Trzeba sprawdzić, czy hormony nie zaburzają mojego wzrostu lub nie powodują zbyt szybkiego dojrzewania. To oznacza standardowo strzykawki, pobieranie krwi i pozostałe nieodzowne badania i  kontrole. Nie będzie to niestety weekend w Spa.

Zbliżają się święta. Można to poznać po kocie, który udaje, że nic, ale to zupełnie nic złego nie zamierza zrobić z kwiatami. Tak tylko usiadł na moment i nie rozumie czemu wszyscy na niego patrzą.


poniedziałek, 9 grudnia 2013

Król Baltazar

"Ody­seusz: Król Ita­ki i owaki." 

Julian Tuwim


Niebawem jasełka w Kolorowym Świecie. To i trzej królowie muszą się pojawić. Na zdjęciu: ni przypiął ni przyłatał król Baltazar przygotowujący się do roli. Mama chyba pozazdrościła moich przebieranek i malowania twarzy. Oj ciężkie to będą jasełka... o komedię łatwo. Pękać publika będzie ze śmiechu... Toż to, jak stwierdził Mateusz, Baltazar, ale Gąbka. Jasełka w czwartek o 17.00 w sali zabaw Twister przy Bałuckim Rynku. Chętnych zapraszamy. Zabawa gwarantowana. Baltazar ma swoją kwestię do wypowiedzenia. Czy wypowie? Nie wiem?  Dajcie znać jak było? Ja obstawiam, ze Baltazar nie powie, ani słowa... raczej wybuchnie śmiechem! Bijcie wtedy brawa!

Mikołajki

"Od za­bawy zaczy­na się postęp."

Antoni Kępiński

W przedszkolu były mikołajki w zeszłym tygodniu. Bawiliśmy się pięknie. Wszystkim się podobało Mnie też, dopóki nie zasnąłem, a zasnąłem zaraz jak zaczęli robić zdjęcia. Wystarczy chyba, że tata ciągle mnie fotografuje. Nie przejmujcie się, że spałem. Wszystko było pięknie przygotowane. Zabawa była udana. Brawo nasze Panie!

fot. Kolorowy Świat
więcej zdjęć: Kolorowy Świat

Cyrk Motyli

"Im trudniejsza będzie walka, tym większe będzie zwycięstwo"

Cyrk Motyli



Cyrk Motyli – piękna i poetycka 20 minutowa filmowa opowieść. Urodzony bez rąk i nóg Will występuje w cyrku osobliwości. Występuje to zbyt wiele powiedziane. Raczej jest pokazywany. Zmęczony, pozbawiony godności człowiek bez celu, bez wiary w siebie, bo jak mieć wiarę w siebie, kiedy jest się wystawianym i pokazywanym jako ciekawostka, inność, wybryk, nie naszość, nie swojskość.  I tak spędza czas czując na sobie wzrok ciekawskiej gawiedzi, znosi  śmiech, docinki i upokorzenia. Traci wiarę w siebie… bo co taki człowiek jak on bez kończyn może. Szczęśliwie, w mieście pojawia się Cyrk Motyli, a jego artyści za namową małego chłopca idą zobaczyć cyrk osobliwości. Spotkanie prowadzi do przemiany Willa, który ucieka i przyłącza się do Cyrku Motyli. Nie chce być już jedynie dziwadłem i odmieńcem. Cyrk Motyli jest gościnny i otwarty na ludzi. Will mógłby tam żyć wygodnie bez obowiązków, ale widząc jak szczęśliwą grupę stanowią artyści Cyrku Motyli, odzyskuje wiarę w siebie i chęć do życia. Czy jest to łatwe? Oczywiście, że nie. Nowi przyjaciele nie wyręczają Willa. Wspierają i dopingują, pokazują możliwości, ale to Will musi podjąć działanie i uwierzyć w siebie… Czy to się udaje? Ocenę jak zawsze pozostawiam wam...


W filmie między innymi występuje Nick Vujicic. Jego wystąpienia na żywo są równie interesujące i barwne jak zagrana rola



niedziela, 8 grudnia 2013

Słabiej

"Obyś żył przez wszys­tkie dni swe­go życia."

Jonathan Swift

Dziś czuję się się słabiej. Jestem śpiący. Mało jem. Znów pojawiły się ataki. Epilepsja, padaczka... nazwa nieistotna. Męczą mnie i osłabiają. Zmiany ciśnienia i pogoda zrobiły swoje. Słaby jestem i nieobecny. Mama w szkole, tata próbuje mnie karmić... tak jak umie. Dziś nie musi mnie malować specjalnie. Buzię mam w kolorze zupy. Trudno. Sam z siebie dziś się nie obudzę. Nie będę wołał i pokrzykiwał. Nie będę czuwał, nasłuchiwał. Mam nadzieję, że nic się złego nie dzieje, że to tylko chwilowy stan. Pośpię sobie, odpocznę i rano obudzę się z szeroko otwartymi oczami pokrzykując, że jestem głodny.

czwartek, 5 grudnia 2013

Wszystko co mogę, a nawet to czego nie mogę

"Cza­sem gdy wszystko
od­da­la się w głębo­ki sen
Przychodzi przebudzenie
a reszta jest prawdą" 


Jim Morrison

Obudziłem się. Wyspałem. Otworzyłem oczy. Uśmiechnąłem się. Byłem świadomy. Słuchałem i to było widać. Słuchałem całym ciałem szukając dźwięków oczami. Jakiż inny ze mnie chłopiec kiedy nie śpię nieprzytomnie. Dziś obudziła mnie ciocia Basia. Rozmawiała ze mną. Posadziła na kolanach i rozkołysała. Obudziłem się i świat dla wszystkich wyglądał inaczej. Teraz już można napić się spokojnie herbaty. Znów będę się starał zrobić wszytko co mogę, a nawet to czego nie mogę.

PS. 
To wpis nr 400. Sam nie zdawałem sobie sprawy, że jest ich tak dużo. Czytających od początku podziwiam i z góry przepraszam

środa, 4 grudnia 2013

Ze słońcem się uśmiechnę...

"Bo właśnie po to żeby wstać
Nie wolno spać
Nie wolno spać"


Jacek Kaczmarski

Właśnie tak... to był rok 1980. Słowa Kaczmarskiego nie zestarzały się wcale. A ja śpię. Jak mam wstać i rozwijać się? Śpię i nie ma mnie... znów ciemna strona snu... letarg, zima, mgła. Jak mam wstać skoro powieki nie mogę podnieść. Skąd siły mieć jeśli mniej jem. Ten mój sen jest jak odpływ. Morze ucieka, chowa się w sobie. Człowiek tu nic nie poradzi, ale wraca. Może i ja z przypływem wrócę.  Z porankiem oczy otworzę i znów zacznę wołać... jestem. Ze słońcem sie usmiechnę, z wiatrem przeciągnę...