Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncert dla Szymka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncert dla Szymka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 marca 2016

Koncert dla Szymka - rock and roll

"Nie jes­tem sza­lony, in­te­resu­je mnie wolność."

Jim Morrison
Organizatorzy chyba celowo przed występem gitarowego bandu umieścili delikatne w wyrazie 9 Crimes. Wyciszona publiczność usłyszała cztery rockowe utwory wykonane z siłą, pasją i energią. Widać było radość chłopaków z wykonywanej muzyki. Bass, dwie gitary i perkusja wzmocnione energią elektryczną.  Były okrzyki, piski i oklaski jak na każdym przyzwoitym koncercie rockowym. Klasyczne przygotowanie wykonawców zupełnie nie przeszkadzało. Drapieżne i dynamiczne utwory zabrzmiały w sali koncertowej z impetem i siłą.



Koncert dla Szymka - 9 Crimes

"Im wrażliwszy się stajesz, tym bardziej poszerza się twoje życie."
Osho
To był zaskakujący fragment. Damien Rice śpiewa fantastycznie, ale nie mogłem zakładać lub spodziewać się, że uczniowie znają i zaśpiewają cokolwiek Damiena Rice'a. Możliwe, że na scenie było tyle osób, które znają tego wykonawcę co na sali. Piękny, delikatny utwór wykonany z wielką wrażliwością. Pełen zadumy z wyważonym akompaniamentem fortepianu i matowych nut wiolonczeli. Wykonanie, które skupiło wyciszyło widzów. Sala z oklaskami czekała do ostatniej nuty w ciszy.


 

poniedziałek, 29 lutego 2016

Koncert dla Szymka - brat dla brata

"Przecież nie piszemy historii. Piszemy o pamiętaniu."

Hanna Krall

Kilka tygodni temu ten wpis byłby pełen radości. Dziś ciężko pisać. Łzy same płyną po policzkach. Mimo to mam świadomość jak ważny był to występ szczególnie dla Mateusza. Może jeszcze nie zdaje sobie w pełni z tego sprawy... brat zagrał bratu z pasją, oddając całego siebie. 
Wiem, że nie zdążyłem z Szymkiem zrobić wszystkiego co mieliśmy zrobić razem. Na blogu miała być seria wpisów ze zdjęciami coverami okładek płyt, na których są dzieci. Pierwsze jakie mieliśmy zrobić to nasza wersja okładki Brekout Blues - jak Nalepa trzymał za rękę syna tak i ja miałem trzymać za rękę Szymka... nie zdążyłem.  Mam jednak świadomość, że zdążyłem kochać Szymka najmocniej jak potrafiłem, a dziś brakuje mi go jeszcze bardziej niż wczoraj. Dlatego mam poczucie, że występ Mateusza na koncercie dla brata był bardzo ważny. Cieszę się, że udało mi się go przekonać, mimo oporu, żeby przyjechał na próbę i zobaczył sam jak świetnie wszyscy się bawią i nie chodzi o to, żeby grać tak perfekcyjnie jak na egzaminie. Cieszę się i jestem bardzo wdzięczny, że organizatorzy zgodzili się dołączyć Mateusza do zespołu w ostatniej chwili - na tydzień przed koncertem. Wdzięczny jestem Adrianowi, że zgodził się wystąpić razem z Matem raptem po dwóch próbach.
Sam występ to chyba najszybsze wykonanie Take Five jakie słyszałem. Im szybciej zagrasz tym szybciej możesz zejść ze sceny... tak pewnie myślał Mateusz widząc pełną salę. Mimo to głowa się kiwa, nóżka podryguje. Cały Mat, jak gra to całym sobą. Szczególnie jak mu się podoba. Pewnie zapamięta ten występ na całe życie... ostatni występ dla Szymka.


niedziela, 28 lutego 2016

Koncert dla Szymka - Chiński urzędnik państwowy

"A co, jeśli to ja
Może mnie nie rozpoznałeś
A co, jeśli to ja
Dźwigam sens, którego łakniesz
Zagłusza mnie znów miejski gwar
Czytaj z ust
A co, jeśli to mnie wyglądałeś" 

Hey 

Czy to możliwe, żeby w szkole muzycznej brzmiał polski rock? Czy to możliwe, żeby zamiast klasycznych, akustycznych instrumentów scenę opanowały wzmacniacze i elektryczne gitary? Sala zaniemówiła, a część z nas spoglądała na Panią Dyrektor. Nie było jednak niezadowolenia na twarzy, nie było niesmaku lub oburzenia. Pani Dyrektor tak jak i my patrzyła na "swoją młodzież" z podziwem i radością. Chłopaki nadali tępa. Elektryczne brzmienie ożywiło dostojną i poważną salę koncertową. Na scenie zapanowała energia.

 

sobota, 27 lutego 2016

Koncert dla Szymka - taniec do "Maried Life"

"W tańcu możesz sobie pozwolić na luksus bycia sobą."

Paulo Coelho

Znów piękna choreografia i wykonanie dziewczyn. Chwila dla oka przed kolejnym muzycznym występem. Tak dużo energii i serca pokazane w tańcu. Zabrakło jedynie deszczu... ciepły letni dzień, zwykły popołudniowy uliczny gwar, deszcz i taniec...


niedziela, 21 lutego 2016

Koncert dla Szymka - Libertango

"Cień
Odklei ci od nóg
Dźwięk oderwie Ci od ust
Czarny deszcz
Wymyje z duszy żar
Myśli złe
Pofruną szukać dna"

Wojciech Młynarski

Mając w domu akordeonistę wykonującego Libertango Piazzolli z dynamiką żywiołu  z wielkim zainteresowaniem czekałem na to wykonanie. Gitara klasyczna i flet to delikatne połączenie, które okazało się bardzo udane. Mogłoby się wydawać, że w takim zestawie Libertango straci swój dynamizm, energię i pazur. Nic takiego się nie wydarzyło. Utwór zabrzmiał bardzo romantycznie, a oba instrumenty pięknie się uzupełniały. Prowadzona przez Karolinę Linia melodyczna fletu oczarowała chyba wszystkich pięknym i czystym brzmieniem i wspaniale budowanym napięciem, które w końcowej części eksplodowało z całą mocą. Bardzo energetyczny występ. Piotr jak Gitarzysta z obrazu Maneta - pełen ekspresji - doskonale uzupełnił brzmienie fletu. Siła owacji na zakończenie to tylko potwierdzenie siły wykonania.


czwartek, 18 lutego 2016

Koncert dla Szymka - Szyba

" Chcesz rozbić taflę szkła, a ona się ugina
I tam są wszyscy, a naprzeciw - ty." 

Metro
Wyjść samotnie na scenę przed tak dużą publiczność to wielki wyczyn. Pewnie większość z nas zamilkłaby z przerażenia. Magda nie zamilkła. Zaśpiewała tak bardzo prawdziwie oddając nam własne emocje. Dziś bez Szymka tekst ten nabiera nowego znaczenia...i łzy same spływają po twarzy. W dniu koncertu Magda porwała nas swoim głosem i interpretacją. Sala wrzała...zabrakło jedynie standing ovation.  Nie ma co ukrywać, że talent, umiejętności i szczerość przekazu to prosty przepis na sukces.





środa, 17 lutego 2016

Koncert dla Szymka Pentatonix - Run to You

"Lecz twoje serce odpłynęło
Jak ziemia oddzielona przez morze
Próbowałem iść, podążać za tobą,
Uklęknąć przy twoich stopach"

Pentatonix

Próba opisu kolejnego wykonania okazała się bardzo trudna. Szymek odszedł... świat rozleciał się na kawałki. Trudno wrócić... a tu okazało się, że ostatni wpis koncertowy dotyczył Mariki co oznacza, że przyszedł czas na Pentatonix. Chyba nie mogłem teraz trafić na bardziej odpowiedni tekst. Tym trudniej cokolwiek napisać. Jedno jest pewne wykonanie piękne, pełne zaangażowania i emocji. Świetne brzmienie i właściwe proporcje. To trudny utwór, tym więcej podziwu dla wykonawców. Nie tylko ja otwierałem oczy ze zdziwienia. Zestawienie głosów, brzmienie, harmonia  doskonale docierały i pobudzały Szymka. Słuchał i był z nami...


niedziela, 7 lutego 2016

Koncert dla Szymka - Marika

"Wdzięk jest promieniowaniem wewnętrznej harmonii."

Marie von Ebner-Eschenbach

Żeby poruszyć budynek w posadach wcale nie potrzeba pełnej orkiestry. Nie potrzebne są potężne organy czy też zestawy wzmacniaczy z rzędem kolumn. Tym razem wystarczyła gitara i dziewczyna w kapeluszu. Marika rozklaskała publiczność, której część zaczęła chyba nawet śpiewać. Piękny solowy występ nagrodzony gromką owacją. 






sobota, 6 lutego 2016

Koncert dla Szymka - Let's dance!

"Podczas każdego tańca, któremu oddajemy się z radością, umysł traci swoją zdolność kontroli, a ciałem zaczyna kierować serce."

Paulo Coelho

Jakże pięknie. Chyba nikt się nie spodziewał tak wspaniałego układu do takiego utworu. Anie, Weronika, Julki, Inga, Zuza, Natalka, Ala i Ada nadały imprezie impetu i tempa. Nie da się ukryć, że występ był energiczny i żywiołowy. Emocje, emocje, emocje... Choreografia Zuzy.


 

 


Koncert dla Szymka - king still alive!

"Gdybym tej muzyki nie czuł, nie próbowałbym jej śpiewać." 

Elvis Presley

Znów delikatnie i melancholijnie, ale tym razem z wokalem i to podwójnym. Edyta i Nina przy akompaniamencie Toli wykonały "Can't help falling in love". Elvis byłby zachwycony. Tak jak i my. Czy mnie się tylko wydaje czy publiczność coraz głośniej klaszcze?


czwartek, 4 lutego 2016

Koncert dla Szymka - utwór nr 2

"Gwiaz­dy nig­dy nie są na wy­ciągnięcie ręki. Są nies­kończe­nie od­ległe, to oz­nacza ból, który człowiek od­czu­wa, spoglądając na nie w górę. To de­likat­ne rwa­nie w głębi serca. "

Isabel Abedi
Nie wiem na ile to świadoma decyzja, ale drugim opracowanym przez siebie utworem Magda utrzymała delikatny i melancholijny nastrój z pierwszego wykonania. Lekkie brzmienie skrzypiec uzupełnione stonowaną gitarą w znakomitym opracowaniu. Pięknie utkane emocje, publiczność słuchała w skupieniu. Oktawia i Marta zaczarowały nas tym utworem. Mnie przypomina ciepły jesienny wiatr... a Wam?


Początek

"W filmie premiera oznacza, że wszystko jest skończone, możesz już tylko usiąść w fotelu i patrzeć. A w teatrze to dopiero początek."

Jonathan Carroll

Początek zawsze jest trudny. Napięcie, ekscytacja, trema. Widzowie schodzą się powoli. Sala koncertowa zaczyna żyć. Przyciszone rozmowy, ostatnie poprawki i przygotowania na scenie. Wreszcie przywitanie i wstęp. Słychać pierwszy głęboki oddech. Udało się! Prowadzący odetchnął z ulgą. Przed nami pierwszy utwór. Krótkie przygotowanie, nastrojenie instrumentów. Sala ucichła w oczekiwaniu. Nikt nie wie czego można się spodziewać. Dziewczyny zaczęły grać. Salę koncertową wypełniła spokojna i delikatna aranżacja utworu Dawida Podsiadło. Magda, Ola i Marika pięknie rozpoczęły koncert. 




Finał - tak zacznę

"Niejeden by nie zaczynał, gdyby mógł przewidzieć finał."

Jan Izydor Sztaudynger


Jakież byłoby to łatwe, gdyby można przewidzieć finał. Będzie dużo ludzi, wszyscy się będą świetnie bawić, wszystko przebiegnie zgodnie z planem. Całe szczęście, że tak nie jest. Nuta niepewności, strach, trema i nieznajomość przyszłości dodają życiu smaku. Kto stawi czoła wyzwaniom wygra, a finał będzie piękny. Piszę to przepełniony wdzięcznością dla grupy młodych ludzi, których poznaliście w poprzednim wpisie. Dla mnie wygrali. Podjęli wyzwanie i zorganizowali koncert dla mnie. Mimo tremy i obaw wyszli na scenę i zagrali przed pełną publiczności salą. Dzięki Piotrusiowi mam nagranie tego wydarzenia. Relację rozpocznę od finału - pełnego emocji, łez i wzruszeń. Ja byłem z Wami, a Wy byliście ze mną.

Chapeau bas! Kochani!



 





 



 Było pięknie prawda? Chcecie więcej? Komentujcie...



 



 



wtorek, 2 lutego 2016

Cudowny koncert

"People help the people
And if you're homesick, give me your hand and I'll hold it
People help the people
Nothing will drag you down"

Birdy

Minęły dwa dni, a ja nadal nie wiem jak mam opisać koncert. Chyba zabrakło mi po prostu słów, żeby opisać to co się wydarzyło. Ilość wzruszeń i emocji przekroczyły moje oczekiwania i słowa ugrzęzły gdzieś głęboko, a głos łamie się przy próbie złożenia choć kilku słów, bo wszystko co się wydarzyło tego popołudnia przerosło moje wyobrażenia. Sala pękała w szwach i nikt się nie spodziewał, że koncert przyciągnie tak dużą ilość osób, którzy wysłuchają całości do końca reagując żywiołowo. Długo przed rozpoczęciem wszystkie fotele były zajęte, a widzowie, którzy przybyli chwilę później musieli zadowolić się miejscami stojącymi. Sami uczestnicy koncertu również przecierali oczy ze zdumienia jak wiele osób przyciągnęła ich inicjatywa. Dla nas koncert zaczął się tydzień wcześniej kiedy pojechałem na próbę spotkać się z wykonawcami. Wtedy okazało się, że nie jest to kolejny koncert, w którym muszą zagrać. Wtedy zrozumiałem jak wiele energii poświęcili na przygotowanie materiału, aranżacji, choreografii. Zrozumiałem, że nie jest to dla nich kolejny koncert wymyślony przez nauczyciela, w którym chcąc nie chcąc muszą wziąć udział. Od wejścia na próbę uderzyła mnie energia i zapał z jakim pracują, jak doskonale się rozumieją rozmawiając językiem muzyki, jak świetnie budują nastrój i wzruszenie poświęcając własny czas. Szkoła muzyczna jest wspaniała to wie każdy, ale również pochłania czas. Trzeba przecież uczyć się i ćwiczyć. Tym trudniej jest wykrzesać z siebie chęci i motywację do dodatkowego wysiłku. Weekendy to przecież jedyny czas odpoczynku, kiedy można włączyć komputer i zagłębić się w sieci. Oni zaś z własnej woli poświęcili swój czas dla mnie i dobrze się bawili. Próba była pierwszym uderzeniem energii tych młodych ludzi. Po próbie nie tylko ja czułem wzruszenie, ale moi rodzice i brat również, który postanowił wtedy wystąpić razem z nimi mimo, że są przecież starsi. Po powrocie wypadki potoczyły się szybko. Marta dostarczyła napoje (dziękujemy HOOP Polska), Tomek (Ciągoty i Tęsknoty) zabezpieczył serwis herbaciano-kawowy. Tata wymyślił pamiątkowe upominki dla wykonawców (Szymon  - AMS, Hubert - Everest, Sebastian - CSP - dzięki chłopaki!). Potem czekaliśmy już tylko na koncert. Dla nas już przygotowania do koncertu były silnym przeżyciem. Wszyscy uśmiechnięci i podekscytowani biegali z instrumentami, stołami. Wszystko należało ustawić i przygotować. Rozkładano upieczone przez mamy ciasta. Potem pojawili się pierwsi goście, za chwilę następni, kolejni, wielu gości, masa gości. Wykonawcy patrzyli na przybywających z niedowierzaniem i osłupieniem. Nie przypuszczali, że to co rozpoczęli wywoła taki skutek i zmobilizuje taką ilość ludzi. Publiczność zajęła miejsca, wykonawcy w napięciu czekali na rozpoczęcie koncertu. Zapadła cisza. Na scenie pojawili się prowadzący i osłupieli. Szkoła chyba dawno nie miała tak pełnej sali. Mogłoby się wydawać, że trema powinna sparaliżować prowadzących. Ponieważ jednak całość była przygotowana z potrzeby serca nic takiego nie miało miejsca. Chłopaki dali radę i po zapowiedzi Pani Dyrektor zabrzmiała muzyka. Początek to dwa utwory Dawida Podsiadło  w opracowaniu Magdy Ciecierskiej. Zabrzmiało "Cashew/161644" (cokolwiek to znaczy). Fortepian Magdy, skrzypce Oli Głowackiej i gitara Mariki Jurkiewicz zaczarowały publiczność od pierwszych taktów. Nie było taryfy ulgowej. Po zakończeniu owacja chyba zaskoczyła młodych muzyków. Potem utwór "Eight" na skrzypce Oktawii Sowińskiej i gitarę Mariki. Znów gorące oklaski. Trzeci utwór to zmiana nastroju. Tola Dziedzianowicz - fortepian, Edyta Krajewska i Nina Kuryłło - wokal postanowiły bez zbędnych ceregieli zmusić widzów do sięgnięcia do kieszeni i torebek w poszukiwaniu chusteczek. "Can't help falling in love" Elvisa Presleya doprowadziło widzów do pierwszych łez tego dnia. Szczęśliwie prowadzący zapowiedzieli choreografię Zuzanny Baran do utworu "Taniec Eleny" Michała Lorenca. "Anna Grad, Anna Wyczechowska, Weronika Paradowska, Julia Gątkowska, Inga Adaszkiewicz-Postrych, Zuzanna Borowska, Julia Dawidowicz, Natalia Pytel, Alicja Czeremska i Adrianna Wolińska pokazały co to znaczy siła tańca. Pięknie i dynamicznie. Wszyscy byli pod wrażeniem. Na scenę wróciła Marika ze swoją gitarą i solowo wykonała utwór Bon Jovi "It's my life" - który wsparła publiczność rytmicznymi oklaskami. Marika nie mogła tak po prostu opuścić sceny. Publiczność domagała się bisu... zabrzmiał George Michael i zespół WHAM.  Młodzi konferansjerzy (swoją drogą doskonale przygotowani, swobodni i dowcipni) zapowiedzieli utwór "Run to you" grupy Pentatonix. Ta całkowita zmiana nastroju znów doprowadziła część sali do wzruszeń i łez, ale nie można się dziwić, bo Edyta Krajewska, Anna Fender, Zuzanna Baran, Piotr Szczęsnowicz i  Jędrzej Bogusławski brzmieli tak cudownie spójnie. Interpretacja godna mistrzów. Przy tym utworze pierwszy raz otworzyłem oczy,  a musicie pamiętać, że o 13.00 wpadłem w ręce Ani Masakracji i ćwiczyłem. Potem jak zwykle zasnąłem snem zimowym. Siła głosów piątki wykonawców obudziła mnie i do końca już słuchałem świadomie pomrukując co chwilę. Chwilę później swoim wykonaniem wzruszała nas Magda Barszczewska utworem "Szyba" z musicalu Metro. Część sali nie kryła już ani łez, ani chusteczek. Magda zaczarowała nas swoim głosem. Wykonawcy nie odpuszczali." Liber Tango" Piazzolli w aranżacji na flet Karoliny Karczeskiej i gitarę Piotra Szczęsnowicza zabrzmiało doskonale. Z lekkim niedowierzaniem słuchali wykonania obecni na sali akordeoniści. Następnie Zuza Baran, Magda Ciecierska, Adrianna Wolińska, Blanka Mechecka, Zuzanna Gogacz wykonały przygotowaną przez Adriannę Wolińską choreografię do utworu "Married Life" Scena drżała, publiczność nie szczędziła braw. Dynamika koncertu wzrosła. Temperaturę podgrzało wykonanie utworu zespołu Hey. "Chiński urzędnik państwowy" w wykonaniu Jędrzeja Bogusławskiego, Adriana Nsanzimany, Michała Marchlewskiego oraz Michała Włodarczyka. Wzmacniacze i gitary elektryczne wywołały na sali okrzyki i oklaski. Klasyczna szkoła muzyczna dostała się we władanie wzmacniaczy, przesterowanych gitar i rockowego wokalu. Chyba dla zmylenia Pani Dyrektor organizatorzy wymyślili, że następny utwór zagra brat dla brata czyli Mateusz z przygotowanym standardem Paula Desmonda "Take Five" Było to chyba najbardziej dynamiczne wykonanie tego utworu. Dobrze, że Mateuszowi towarzyszył niezrównany i niezastąpiony Adrian Nsanzimana na perkusji, który ze spokojem i delikatnością okiełznał zapędy akordeonowe Mateusza. Całość zabrzmiała wspaniale mimo dość egzotycznego zestawienia instrumentów. Później nie było wcale łatwiej. Spokojniej to pewne, ale znów na sali pojawiły się chusteczki. Ktoś wytarł nos, ktoś otarł kącik oka... Zuza Baran z Piotrkiem Szczęsnowiczem przy akompaniamencie fortepianu Julki Zybert zaśpiewali "9 Crimes" Damiana Rice. Zrobili to tak pięknie i delikatnie. Sala była wzruszona. Całe szczęście, że po chwili rock band w składzie Michał Marchlewski - gitara elektryczna, Adrian Nsanzimana - perkusja, Maciej Szczechowicz - gitara basowa, Michał Włodarczyk - gitara elektryczna, wokal zaproponował publiczności "My Iron Lung" - Radiohead, "Wit Chu" Queens of the Stone Age, "Saint Cecilia" Foo Fighters oraz "Italiano" Organka. Dobrze, że sala ma wysoko sufit... krzyki i aplauz bliski koncertom Rolling Stones i The Doors. Energia i elektryczna moc. Całość koncertu zakończyli wszyscy uczestnicy przygotowanym utworem "People Help the People" Birdy. Znów pojawiły się łzy. Wykonanie pełne emocji, zaangażowania i szczerego przekonania, że ludzie mogą pomagać tym, którzy tej pomocy potrzebują. 
Powiedzieć, że byliście wspaniali to mało. Poderwaliście ludzi do działania, przygotowaliście wspaniały program, wykonaliście wszystkie utwory z pasją i zaangażowaniem doskonale przy tym się bawiąc. Płakaliście razem z nami ze wzruszenia... Jesteście cudowni. Macie dar uzdrawiania dusz.
Dziękuję Kochani. Daliście siłę mnie i moim rodzicom do dalszej walki. Udowodniliście, że wiara w ludzi ma sens, ze walka o mnie ma sens. Dziękuję publiczności za przybycie i żywiołowe reakcje oraz za hojność. Pani Dyrektor za umożliwienie zrealizowania pomysłu uczniów, Pani profesor Ornatowskiej za opiekę i wsparcie młodzieży, Pani profesor Justynie Sobieraj Bednarek - za opiekę nad sekcją taneczną, Panu profesorowi Stępnikowi za nagłośnienie koncertu, rodzicom wspaniałych młodych ludzi za wsparcie i pomoc. 
Pewnie wszystkich zaangażowanych powinienem na koniec zaprosić na scenę, ale sami słyszeliście, że nawet tacie na koniec  łamał się głos...

Chciałbym również serdecznie podziękować ekipie technicznej. Chłopaki spisali się na medal. 
Szczęśliwie na koncercie pojawił się Piotrek, który nagrał całość. Wysłuchamy razem każdego utworu ponownie.

PS. Dzięki Wam będę miał nowy, wygodny wózek!