czwartek, 12 lutego 2015

Okiem taty - pokonkursowe rozważania

"Piąte koło u wozu, dziura w moście, drugi grzyb w barszczu i Piłat w credo są według przysłów polskich co najmniej zbytecznymi intruzami i mogą być przyczyną zamętu. Jednak wszystko to razem wzięte nie potrafi narobić tyle zamieszania, co jeden pijak w tramwaju."

 Stefan Wiechecki

Nasza fb znajoma Anita Dudek (mam nadzieję, że nie ma mi za złe) podesłała link do artykułu pani Kingi Matusiak Cebula Roku, czyli Blog Roku vs. rzeczywistość, w którym autorka  przytacza przypadki nieuczciwego podejścia do konkursu. Opisywane sposoby pozyskiwania głosów są na tyle niskie, że nie zasługują na jakikolwiek komentarz na Ciemnej Stronie Snu. Zainteresowanych odsyłam do tekstu źródłowego. W ogólnej ocenie konkursu muszę niestety zgodzić się z autorką. Blog Szymka uczestniczy w konkursie po raz trzeci z rzędu. Zawsze traktowałem go jako zabawę, możliwość pokazania Szymka, jego życia, choroby i związanych z nią powikłań, trudności, wyzwań i problemów. Blog pierwotnie miał być sposobem na odreagowanie dnia, wszelkich napięć, rozterek dla mamy Szymka. Miała to być taka prosta autoterapia. Przeanalizowanie emocji, myśli. Jednocześnie, zauważyłem, że nasi przyjaciele i znajomi szczególnie w pierwszych latach życia Szymka mieli kłopot z zapytaniem nas co u Szymka, jak wam idzie, jak tam...etc. Żeby ułatwić im możliwość dowiedzenia się co się dzieje u Szymka choćby w uproszczonej formie, być może również spłaszczonej emocjonalnie  rozpocząłem pisanie. Tymczasowo.  Mama Szymka miała przecież przejąć temat. To się nie udało. Nie podjęła się pisania... Tu stanąłem przed wyborem: pisać dalej czy też zrezygnować? Pozostałem przy pisaniu, co dla wielu może być zaskoczeniem, że wpisy Szymka to moja robota. Podobno są kobiece... z tego powodu bardzo przepraszam, jeśli ktoś czuje się oszukany lub zawiedziony. W pisaniu pomaga pasja fotografowania. W przypadku dziecka leżącego jest nie lada wyzwaniem, bo ile można wykonać interesujących zdjęć dziecka wycofanego, leżącego, pozbawionego ekspresyjnej mimiki i gestykulacji? Jak wyrazić emocje, jak zainteresować czytelnika? Jak pokazać radość i nie epatować chorobą, zmartwieniami? Stąd seria wpisów, w których Szymek jest naprędce przebrany. Codzienne zmagania nie pozwalają mi na budowanie wystudiowanych kadrów z doskonałą scenografią. To raczej zapis chwili, przy zastanym,  zwykle nieidealnym świetle, ale w tych zdjęciach nie chodzi przecież o jakościowy majstersztyk. Szczególnie, że internetowe wpisy, żyją zwykle krótko.  Zacięcie społeczne, fotografia, muzyka zdecydowanie pomagają przy pisaniu. Przecież nikt nie jest zainteresowany w czytaniu nudnych powtarzalnych postów jest źle... potrzebne to czy tamto, dziś byłem na rehabilitacji.  Stali czytelnicy łatwo odnajdują się w normalnych szymkowych wpisach, cyklu Okiem taty czy też propozycjach filmowych. Część polubiła również pojawiające się prawie zawsze cytaty różnej maści lub eksperymenty z mateuszowymi audiowpisami, które wzmacniają dziecięcy efekt. Blog ewoluuje razem z Szymkiem i nami. Nabieramy rutyny, przyzwyczajamy się do warunków i życia. Zauważamy innych, którzy tak jak my miotają się w dramacie nieuleczalnej choroby. Obserwujemy niemoc systemu, brak wsparcia, zwykła znieczulicę. Stąd Grupa Wsparcia, wymiana doświadczeń pomoc. Być może niewystarczająca, być może zorganizowana nie do końca właściwie, ale wynikająca z potrzeby serca.  To dzięki blogowym wpisom poznaliśmy Kasię od Tomcia, Olguskę Agnieszkę, która z nami uczy się fotografować, Wiedźmę, Zoszkę Radoszkę, mamę braci Petelczyc i wiele wiele innych osób. Część tych osób zostaje z nami po zgłoszeniu ciemnej strony snu do konkursu Blog Roku. Wymieniamy opinie, wspieramy się, pomagamy.

Marsowy wyraz pyska Pana Kota wyraża mój stosunek do kupowania i handlowania głosami w trakcie konkursu. Działania moje i naszych przyjaciół dotyczące głosowania były jak co roku czyste. Nie rozdawaliśmy prezentów, nie obiecywaliśmy reklamy, nie kupowaliśmy głosów. W sumie nawet nie ma dla mnie znaczenia czy inni robili inaczej. Dla mnie wsparcie i głosy oddane na Ciemną Stronę Snu są wyrazem sympatii. Czytając tekst pani Matusiak jest mi tym bardziej miło, że w uczciwy sposób po raz kolejny blog zajął wysokie miejsce. Tym bardziej zdziwiony jestem, że zgłoszony tekst dostał się do drugiego etapu. Możliwe, że blogowe hieny nie doceniły kategorii "tekst roku" lub, że do kolejnego etapu przechodziło 30 tekstów, a nie jak w przypadku blogów 10. 

Dziwi mnie również podejście organizatorów do kategoryzacji blogów. Sygnalizowałem im konieczność oddzielenia niszowych, ciężkich tematycznie i często słabych językowo blogów dotykających problemów niepełnosprawności. Z uwagi na tematykę nie będą one popularne, ani poczytne. Nie taki jest ich cel. Nie będą również językowym mistrzostwem świata, gdyż zwykle pisane są w rzadkich wolnych chwilach, nocą, kiedy senność zagląda w oczy po ciężkim dniu wypełnionym opieką i zmaganiem się z rzeczywistością. Brak takiej kategorii powoduje, że blogi o wcześniakach, autystach, lądują w najbardziej zbliżonej kategorii i nie można mieć im tego za złe.

Przeniesienie Ciemnej Strony Snu do kategorii Życie i Społeczeństwo uważam za kuriozalne czemu dałem wyraz w tekście Okiem taty - kategoria życie i społeczeństwo Jest to działanie niezrozumiałe, niepotrzebne i wzbudzające wątpliwości.

Zgłaszałem również swoje uwagi dotyczące uczestnictwa osób zawodowo zajmujących się posługiwaniem piórem np. dziennikarzy, dla których powinna być moim zdaniem odrębna kategoria. Kolejny temat to uczestnictwo blogów z działalnością handlową lub pisanych na platformach poczytnych gazet i przez te platformy promowanych.

Szkoda, że nawet wydawałoby się zwykła zabawa, jaką dla mnie jest Blog Roku, stała się areną  mniej lub bardziej legalnych marketingowych zabiegów. Możliwe, że chęć zdobycia nagród oraz blogosferowy splendor części uczestnikom ograniczył możliwość racjonalnego myślenia. 

Nadal jednak uważam, że jest to dobry moment na pokazanie szerszej publiczności aspektów życia dzieci z porażeniem mózgowych,  aktywizowania czytelników, budowania własnych grup wsparcia, zachęcania do 1% pomocy na różne cele. Jest to też doskonały moment lub powód, żeby wyjść z cienia własnych obaw wynikających z posiadania dziecka niepełnosprawnego. Pewnie Jagódka mogłaby to potwierdzić... to dobry pretekst, aby przełamać własny lęk i zacząć działać pozytywnie. Jest to też czas, w którym biorący udział w konkursie mogą spotkać podobne przypadki, poczuć wspólnotę doświadczeń i skorzystać z doświadczeń innych uczestników. Być może w normalnych warunkach nie mieliby do tego okazji.

Rolą zaś organizatorów jest zapewnienie warunków do uczciwej konkurencji. I nie ma się co łudzić... blogi, które zbiorą niebotyczną ilość głosów, a nie niosą żadnych treści rozbłysną na moment i zgasną w internetowym zapomnieniu. Narobią jedynie chwilowego hałasu jak przytaczany pijak w tramwaju...

6 komentarzy:

Anna Wartacz pisze...

Jagódka czytała ale woli ciumkać paluszki bo ząbki idą. Ale rodzice Jagódki się z tym jak najbardziej zgazają.

VERO pisze...

Smutne to o czym piszesz. Niestety kasa rządzi i miejsca ma prawdziwość jest mniej i mniej. Świat robi siecsztuczny, nieautentyczny i fasadowy dlatego temu co prawdziwe ( a tym samym nieuładzone, nirwystudiowane) trudniej jest zaistnieć, nawet w necie. Niestety obawiam się ze będzie jeszcze gorzej.

Anonimowy pisze...

Jak dla mnie skandal!
I jak będę miała chwilę to jeszcze coś dopiszę.

Ania M. pisze...

Niezależnie od wszelkich konkursów przychodzę do Was od dawna. Po to, by dowiedzieć się, co słychać u Szymka, ale także dlatego, że piszesz dobrze i mądrze. Trafiłam kiedyś przez przypadek i zostałam. Pozdrawiam serdecznie, Ania M.

Szymon po drugiej stronie snu... pisze...

Dzięki Aniu :)

Anonimowy pisze...

swietna robota,podziwiamy,tak trzymaj;szymku;.